piątek, 4 kwietnia 2014

Takie małe co nieco, PROLOG!!!




Cześć! 

Dawno mnie tu nie było. Czas nadrobić zaległości! :) 

Mam dla was dwie (mam nadzieje) niespodzianki. 

Jedna z nich to pewny blog, którego znalazłam całkiem niedawno. Pochłonął mnie naprawdę doszczętnie, wciągając nie głęboko w swoją historie. Wiem, że może nie każdemu się to spodoba, ale naprawdę warto poświęcić swój czas, na czytanie go. 

http://voldemortgranger.blox.pl/2009/11/Rozdzial-1-1.html

Zapewne obudzi w was wiele kontrowersji, ale warto!!


Druga zaś to prolog. 

Postanowiłam, że ten blog będzie miał inne zakończenie.  

Zapraszam na początek końca. 

Buziaczki Fav!!

ps. liczę na komentarze, już teraz was uświadamiam, że nie ma nic za darmo :p

********************************


Anielska Straż 

Prolog



               Przyglądając się blondwłosemu, wychudzonemu mężczyźnie, spoczywającemu w łóżku, Michael zastanawiał się czy to faktyczni ta sama osoba, o której miał okazje dostawać raporty, przez ostatnie 21 lat. Wydaje się długo? Cóż jak na archanioła, ten czas nie znaczy nic, jedynie krople w morzu jego egzystencji. 
- Jesteś pewien Michaelu, że to jest ten o sam chłopak, kiedyś wyglądał całkiem inaczej.
- Ostatni raz widziałeś go, tusz po jego narodzinach. Oczywiste, że się zmienił.
- Wygląda dość..- zatrzymał się, szukając odpowiedniego słowa – marnie.
- Dużo ostatnio przeszedł.
- Może powinienem pozwolić mu umrzeć, w końcu tego pragnie, prawda?
- Na Archanioła… - wykrzyknął Michaela, nieświadomie.
- Taaak? – Idealna czarna brew podjechała do góry, ni to w złości ni to w rozbawieniu.
- Uh, wybacz. Zapominam, kim jesteś, kiedy otacza cię urok.– Łowca pokręcił głową, przeklinając swoją głupotę.- Może powinieneś dać mu swojej krwi? Wiem, że to jest szybko, nie przeszedł jeszcze inicjacji, ale w końcu stanie się jednym z nas. Przecież i tak, będziesz chciał go przemienić.
Archanioł zerknął na swojego drugiego, zastanawiając się ile wie. Michael był dość młody, miał zaledwie 170 lat, minęło 20 lat, od kiedy trafił do Rady Starszych, pod skrzydła Rafaela, mógł nie słyszeć o haniebnym wyczynie Gabriela. Złamanie najbardziej przestrzeganej zasady, jakie się dokonał, przyniosło z sobą owoc, na który patrzy.
- On nie potrzebuje mojej krwi.- Tak, jak myślał, Łowca spojrzał na niego zaskoczony.- W jego żyłach płynie anielska krew.
- Przecież łączenie się z ludźmi jest zabronione! To najświętsze prawo.
- Ja o tym wiem, sam ustalałem te zasady.
- Czyli chcesz mi powiedzieć, że on jest jednym z nas, dosłownie?! Tylko archanioł, może spłodzić dziecko z ludzką istotą.- Wypowiedziane zdanie zawisło w powietrzu, krążąc miedzy nimi.
- Gabriel zawsze miał słabość do śmiertelników. Przemiana nastąpi niedługo. Już za kilka dni będziemy mieli nowego Łowce.




6 komentarzy:

  1. Cóż prolog dość interesujący, ale zastanawia mnie jego. Jest to nadal Dramione, czy Hermiona bezpowrotnie zniknęła z tego opowiadania? Zastanawia mnie i to bardzo, co nie zmienia faktu, że prolog jest naprawdę super :)
    http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Draco na pewno spotka niejednokrotnie Hermione, ale czy bedzie im pisane być jeszcze razem to już się okaże. Nie wiadomo co los przyszykował dla nich :)

      Usuń
  2. o matko, co tu się dzieje? no nie mogę doczekać się dalszego ciągu; takiej historii jeszcze nie było...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dzięki Bogu że tu zajrzałam .. :D

    cudny prolog :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajnie, że kontynuujesz, wpadłam tu ostatnio przez przypadek i całe opowiadanie przeczytałam jednym tchem i ciesze się, że to jednak nie koniec :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Anonimowy16:34:00

    Ciekawe opowiadanie, ale chyba z tego co widze zawieszone

    OdpowiedzUsuń