środa, 1 maja 2013

Rozdział XI



 Hermiona

- Nie masz ochoty na imprezę ze mną, ale na imprezę z…- dopiero teraz rozpoznałam towarzyszącego jej partnera – Christopher?
O rzesz w mordę!
Stałam przy stoliku, moja szczęka walała się gdzieś po podłodze. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę. Co moja przyjaciółka robi z nim, tu? Obydwoje siedzieli jak zamurowani, patrząc to na mnie to na siebie.
- Dowiem się w końcu, co jest grane??
- Eee no…bo ja właśnie…chciałam…nie wiedziałam..- Jąkała się Ginni. Wywróciłam na nią oczami.
- Może zacznij od początku?
Nabrała powietrza.
- Nie ma nic do opowiadania. Poznaliśmy się w dniu balu. Chris został zaproszony przez Dumbledora. Dużo razem pisaliśmy, a dziś na siebie wpadliśmy. Zaproponował mi drinka, wiec się zgodziłam, nic specjalnego. A ty skąd go znasz?
- Spotkaliśmy się pod koniec sierpnia.
- Tak, w sumie twoja przyjaciółka, uratowała mi życie. Prawda, Hermiono?- Powiedział Christopher.
- Prawda.
W oczach Ginni, zapaliła się iskierka niepokoju, czyżby nie kojarzyła faktów? Skoro tak, postanowiłam się zabawić.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś, że idziesz do klubu?
- Nie wiem, tak jakoś. Nie chciałam, abyś była zła na mnie.
- Dlaczego miałabym być zła na ciebie? To, że się wybrałaś się do klubu, to nic wielkiego.
- Nie chodzi o to, że się wybrałam do klubu, tylko o to, z kim się tu umówiłam.
- Nie rozumiem.
- Jak na najmądrzejszą czarownicę naszego pokolenia, jesteś dziś bardzo nie kumata! Umówiłam się z Blaisem Zabinim.
Powiedziawszy to skuliła się w sobie, patrząc na mnie z niepokojem wymalowanym w jej oczach.
- Może faktycznie coś ze mną jest nie tak, bo naprawdę nie rozumiem twojego zachowania. I co z tego że umówiłaś się z Blaisem? Co to robi?- Wzruszam ramionami obojętnie.
Naprawdę nie miałam nic do zarzucenia Diabłu. Fakt był arogancki, ale bardzo go polubiłam. Cieszyło mnie to, że w końcu Ruda kimś się zainteresowała, a jeszcze bardziej cieszyło mnie to, że nie jest to Harry.
- Ale on jest ślizgonem!
- Ja też, nawet ślizgoni się zmieniają. Skoro umówiłaś się z Blaisem, to gdzie on jest?
- Nie wiem, spóźnia się.
- Jak można się spóźnić na spotkanie z tak uroczą osóbką jak ty?- Mruczy Christopher w kierunku Ginni.
- Pewnie zaraz się pojawi, to może napijemy się czegoś?
Wiedziałam, że Chris odmówi, przecież to wampir, a one nie piją. Zerkam na szklankę w dłoni chłopaka. Widząc moje spojrzenie, podnosi pytająco brew.
- Co pijesz?
- Whisky.
- Alkohol? Możecie pić alkohol?
Ginni spojrzała na mnie, jak bym miała trzy głowy. Nurtowało mnie tylko jedno, czy ona wie, że on jest wampirem. Usiadłam na krześle obok Ginni. Patrząc jej w oczy, zapytałam cicho.
- Pamiętasz jak opowiadałam ci o Marcusie.
Zaskoczona spojrzała na mnie, szeroko otwierając oczy.
- Pamiętam, ale nie rozumiem, co to ma do rzeczy.
- A wiesz, że Marcus to nie tylko jeden wampir na ziemi?
Wzrusza obojętnie ramionami, posyłając przepraszający uśmiech Christopherowi.
- Nie powiedziałeś jej?- Zwracam się do wampira.
- Uh, nie było okazji, ale pewnie zaraz ty to zrobisz. Choćbym wolał zrobić to sam!
- No to wybacz- posyłam mu przepraszający uśmiech- Ginni przedstawiam ci syna Marcusa- ręką wskazuję Chrisa.
- Jesteś wampirem?- Zaskoczona wiewióra, aż wstaje z miejsca, patrząc na niego z niedowierzaniem.
- Wampirem?
- Wampirem?
Usłyszałam dwa głosy jednocześnie, więc odwróciłam się gwałtownie do tyłu. Za mną stała Syntia wraz z Blaisem. Miny mieli identyczne jak ja, przed chwilą. Tak przy okazji, jeśli ja tak idiotycznie wyglądałam, to dzięki ci panie, że tylko widziała to ta dwójka.  Wzdychając, przewracam oczami w irytacji. Zajebiste wyczucie czasu. Panna Weasley pyta, dlaczego się spóźnił, olewając całkowicie ich zdziwione miny.
- Przepraszam cię bardzo, ale Smok przypałętał się do mnie, kiedy wychodziłem. Postanowił się przyłączyć, a co za tym idzie musiałem czekać, aż ten kretyn się wyszykuje.- Przy ostatnim słowie zrobił w powietrzu cudzysłów.- Nigdzie nie mogłem cię znaleźć.- Mówiąc cały czas patrzył w oczy Ginni.-Przy barze spotkałem Syntie, widzieliśmy jak Hermiona idzie do Sali dla Vipów- wzruszył ramionami- z racji, że cię nigdzie nie było, postanowiłem się dołączyć. Powiedz, co robisz tu z nim? Umówiliśmy się przecież!
Uuu zazdrosny Diabełek, wyszczerzyłam się do swoich myśli. Zaraz, zaraz czy on powiedział coś o Malfoyu? On mnie prześladuje. Moja podświadomość przyznała mi racje. Miałam się odstresować, zapomnieć o istnieniu facetów. A tu proszę! Malfoy!
Wstaję od stolika, z zamiarem odnalezienia chłopaków i zabawienia się porządnie. Zatrzymuje mnie głos Zabiniego.
- Nie uważasz Granger, że za dużo czasu ostatnio spędzasz w towarzystwie wampirów? I do tego mieszasz w to moją wiewióreczkę.
Oburzona słowami chłopaka, mierzę go zimnym spojrzeniem, na które gwałtownie się cofa. Jak ten palant śmie mnie oskarżać i wtrącać się w moje, MOJE życie???
- Po pierwsze, ona nie jest jeszcze twoja, więc sobie nie pozwalaj. Po drugie, ja ją w nic nie wciągałam, tylko się do nich dosiadłam, więc nie opowiadaj o czymś, o czym nie masz zielonego pojęcia! A po trzecie, to MOJE życie, więc mogę sobie robić co tylko chcę i z kim tylko chcę!
Wyminęłam go, ale aby mu bardziej popsuć humor, odwróciłam głowę w jego stronę, mówiąc:
- Może i jest on wampirem, ale przynajmniej wie, co to punktualność!
Zadowolona z siebie, ruszyłam w stronę parkietu, gdzie w dalszym ciągu bawili się moi przyjaciele.
Czas mi szybko mijał. Bawiłam się w najlepsze, kiedy w pewnym momencie podbiegła do mnie Syntia, cała blada na twarzy.
- Miona, chodź! Blaise wpadł w szał, rzucił się na Christophera.
- Co się stało? Czy on zwariował?!
- Wściekł się, bo Ginni tańczyła z tym Chrisem, ale nie tak normalnie. Ich taniec był taki erotyczny, że aż ciarki przechodzą na samo wspomnienie. Niby nic takiego nie robili, ale Blaisowi odbiło! – Mówiła chaotycznie.- Rzucił się na niego, nawet trafił kilka razy, ale Christopher mu oddał. Potem pojawił się drugi blondyn, rozdzielił ich i wszystko wydawało się już ok, tylko Draco wtrącił coś takiego jak „ Lepiej trzymaj się od Hermiony z daleka, bo nie jesteś dla niej odpowiedni i na nią nie zasługujesz!”. Nowy się wkurzył i teraz trzyma Smoka za szyję, przyszpilonego do ściany. Ani ja, Blaise, a nawet Christopher nie możemy go odciągnąć. Blaise kazał cię znaleźć, mówił, że się znacie. Kolejny wampir, o którym ja nie wiem! Będziesz musiała mi się nieźle wytłumaczyć!
Posłałam jej przepraszający uśmiech, uświadamiając sobie, że bardzo dawno, szczerze nie rozmawiałyśmy. Postanowiłam, że muszę to naprawić.
Syntia zaprowadziła nas do tego samego pokoju, w którym znalazłam rudą. Omiotłam spojrzeniem pomieszczenie. Poprzednio, prezentowało się lepiej znacznie lepiej. Teraz stolik był przewrócony, jedno krzesło połamane, a po podłodze walały się butelki, kieliszki i dwa kufle. Po prawej stronie pod ścianą stali oni. Blaise przyciskał do ściany Christophera, mierząc czymś w jego pierś.
- Czy on trzyma nogę od krzesła w ręce?- Zapytałam się S, wskazując na diabła.
- Taaaa.
Ruszyłyśmy w stronę Zabiniego, chłopak naprawdę nie wyglądał najlepiej.
- Diabeł odłóż to coś!- Wskazałam na drewno.- Po co ci to?
- Zabiję śmiecia, przynajmniej nie będzie się do Rudej podwalał!
- Zwariowałeś? Przecież to wampir! On cię może zabić!!!
Gadam jak do ściany, poważnie. Chłopak nic sobie nie robił, dalej wymachiwał Chrisowi przed nosem nogą. Scena wyglądała naprawdę śmiesznie i może byłoby się spokojnie pośmiać, gdyby nie fakt, że za chwilę ktoś może stracić życie. Ale czy można uśmiercić nieśmiertelnego? A raczej unicestwić?
Moje rozmyślenia przerwał huk uderzającego ciała o ścianę. Przerażona odwróciłam się w tamtą stronę. O mój Boże!!!
- Ginni rusz się i odciągnij Diabła od Christophera! Cholera dziewczyno, szybko!
Rzuciłam się w stronę Draco, do którego podchodził Marcus.
- Co ty wyprawiasz?! Kurwa Marcus! Zrobiłeś mu krzywdę!
- Hermiona?
- Nie, kurwa! Duch święty!
Zastygł bez ruchu, rozglądając się na boki. Kiedy spojrzał mi w oczy, mimowolnie się cofnęłam. Jego piękne zielone ślepia, w tej chwili wyglądały jak dwa węgielki, w których panuje burza wściekłości.
- Możesz mi powiedzieć, co tu się dzieje?!
- Ja, to znaczy on, cholera nie wiem, co mnie opętało, ja po prostu…
- Daruj sobie! Nie chce się teraz kłócić, pogadamy później!
Podeszłam do Malfoya, który dalej leżał pod ścianą. Ręce mi się trzęsły, kiedy odgarnęłam włosy blondyna z jego twarzy. Cholera, stracił przytomność. Z jaką siłą musiał być rzucony? Próbując go ocucić, uderzyłam go lekko w twarz, na co wyraz jego twarzy zmienił się lekko. Zmarszczył brwi, powoli otwierając oczy.
- Nic ci nie jest?- Pytam, bo naprawdę się o niego martwię.
- Co ty tu robisz?
- Jestem na imprezie z przyjaciółmi, za to ty sobie urządzasz walkę z tysiącletnim kolesiem! Zwariowałeś?! Mogło ci się coś stać! – Besztam go, na co mi odpowiada jedynie bladym uśmiechem.
- Podnoś dupsko, nie mam zamiaru tu tak siedzieć, zaraz pewnie przyjdzie ochrona.
Jak na zawołanie do pomieszczenia wpadło z pięciu ochroniarzy. Ogarnęli obojętnym spojrzeniem całe pomieszczenie, w ogóle nie przejmując się panującym wokoło rozgardiaszem. Pewnie są przyzwyczajeni do takiego widoku. Za to zaskoczeni popatrzyli na mnie, niepewnie podchodząc.
- Panienko Sulivan, wszystko w porządku?- Pyta jeden z nich.
O rzesz kurwa! Patrzę na Ginni, której jakimś cudem udało się odciągnąć Diabła od Chrisa. Zamykam na moment oczy, błagając w myślach, aby nic nie wspomnieli o moim ojcu.
- Tak, myślę, że już wszystko w porządku. Panów tak jakby…- poszukuje w głowie odpowiedniego słowa- …poniosło.
Cała piątka kiwnęła głowami potwierdzająco, choć z lekkim szokiem wypisanym na twarzy.
- W takim razie, panów proszę o uspokojenie się, albo będziemy musieli was wyrzucić. Czego oczywiście żaden z nas nie chce, zważywszy na to, że jesteście stałymi klientami. Przyślę kogoś do posprzątania tego chaosu, a was proszę o przeniesienie się do Sali numer 10.  Panno Sulivan, mogę prosić na słówko?
- Ok, zaraz przyjdę.
Podnoszę się z podłogi, podając Malfoyowi dłoń.
- Dlaczego on powiedział do ciebie panno Sulivan?
Wzruszam obojętnie ramionami, mówiąc cicho.
- Tak tu się nazywam, znaczy w mugolskim świecie. Zaraz wracam.
Wychodząc, spojrzałam na Marcusa. Wydawał się już normalny, a jego oczy już nie były takie jak przed chwilą, spojrzenie miał smutne i przepraszające.
Wyszłam, nie mogąc na niego patrzeć. Rozumiem Malfoya, on jest młody, ma zaledwie 17 lat, ale Marcus! Zaczynała mnie boleć głowa. Po cholerę oni się tu pokazywali?
Weszłam do biura, w którym było centrum monitoringu. Wiedziałam, że tam będzie czekał na mnie Ian, szef ochrony klubu.
Siedział na fotelu, wpatrzony w monitor, cały czas przewijając ten sam film. Zaciekawiona zajrzałam mu przez ramię. Oglądał nagranie z pokoju, w którym przed chwilą byłam.
- Wiesz, że to wampiry?- Pyta, nie oglądając się na mnie.
- Wiem, po co chciałeś ze mną rozmawiać?
- Muszę zdać raport twojemu ojcu- szepcze.
- Musisz?- Pytam sarkastycznie.
- Zrozum, to wampiry.
- I co z tego? Daj mi to załatwić, już nic się nie stanie.
- Nic, czyli tak jak ostatnim razem?
- Ej, to nie była moja wina! Misza się upił, kto mógł wiedzieć, że będzie chciał ukraść samochód! Co to ma do tego?
- No w sumie to nic. Ok dam ci czas do 24, ogarnij ten syf.
- Dzięki Ian, jestem ci dłużna przysługę!
- Kolejna z rzędu! Dziewczyno, ty mi się do końca życia nie odwdzięczysz!
Wybuchnęliśmy głośnym śmiechem, na jego komentarz. Chłopak jest naprawdę spoko. Tata przyjął go do pracy 8 miesięcy temu. Ma 36 lat, a jakiś czas temu, służył w mugolskiej armii. Pogadaliśmy jeszcze przez chwilę i doszliśmy do tego samego wniosku. Czas się stąd zbierać.
Wychodząc na korytarz, spotkałam Marcusa, opartego o ścianę. Na mój widok, wyprostował się i podszedł do mnie. Pytająco unoszę brew.
- Chcę cię przeprosić.
- Masz za co!
- Wiem, nie powinienem dać się mu sprowokować. Przepraszam.
Wywróciłam oczami. Robi słodką minkę, kiedy jest mu przykro.
- Ok, przeprosiny przyjęte. Zabierz stąd Christophera, ja zabiorę chłopaków i wracam do domu. Chodź, poszukamy ich.
- Chodzi ci o Malfoya?
Wypowiadając nazwisko Draco, jego głos stał się zimny, jak stal.
- Nie, przyszłam tu z kim innym.
Wróciliśmy na parkiet. Właśnie zaczęła się jakaś wolna piosenka.
- Zatańczysz ze mną?
Wyszeptał mi do ucha Marcus. Przyjemny dreszcz przebiegł po moim ciele. Przytuleni zaczęliśmy tańczyć ze sobą, zapominając o całym świecie. Nawet nie zauważyłam, jak piosenka się skończyła, a Marcus, obejmując mnie nadal w pasie, spogląda mi w oczy. Uśmiechnęłam się do niego i podziękowałam za taniec. Schodząc z parkietu napotkałam po drodze Sergieja i Elenę.
- Zbieramy się, ok? Za 5 minut przy głównym wejściu. Widzieliście resztę?
- Ethan jest z jakąś blondynką na parkiecie, a Misza i Syntia są w sali numer 10.
- Ja idę po Syntie i Misze, a wy zajmijcie się Ethanem. To pa! Marcus, idziesz?
Ruszyliśmy razem, kierując się do wskazanej sali.
- Co ty tu robisz, tak w ogóle? - Pytam po chwili.
- Wyszliśmy się tu zabawić, razem z Chrisem. Zawsze tu przychodzimy. Nie wiedziałem tylko, że ty też tu będziesz.
Kiwam głową ze zrozumieniem. No bo co miałam mu powiedzieć? Że się cieszę? To bez sensu. Po znalezieniu moich przyjaciół, wszyscy ruszyliśmy do wyjścia. Na dworze panowała już ciemność, zważywszy, że było już grubo po 23. Otuliłam się płaszczem.
- Idźcie do samochodu, zaraz przyjdę.- Odwracam się w stronę blond wampira- Dzisiejszy dzień był naprawdę ekscytujący. Dziękuję ci za list. Dla mnie ten wieczór również był niesamowity.
Mówiąc to, przed oczami pojawił mi się Draco, w momencie jak mnie całował. Cholera! Myślę o nim nawet, kiedy jestem z Marcusem. Moje rozmyślania przerywa owy wampir.
- Spotkamy się jeszcze?- Mogę wyczuć w jego głosie niepokój. Oczywiście, że tak głuptasie!
- Z mojej strony nic się nie zmieniło, widzimy się pojutrze. Pa!- Mówię i odwracam się, chcąc wejść do pomieszczenia, jednak Marcus łapie mnie za rękę i odwraca w swoją stronę. Za chwilę, czuję jego usta na swoich. 
Całuje mnie powoli, delektując się każdą chwilą. Ruchy jego warg są perfekcyjnie doskonałe. Zapominam o wszystkich dzisiejszych wydarzeniach, nawet o Draco, czując tylko przyjemne uniesienie, spowodowane jego bliskością.
- Hermiona!- Woła mnie Misza.
Gwałtownie odskakuję od Marcusa i speszona swoim zachowaniem, czuję jak zaczynam się rumienić. Spuszczam wzrok na swoje buty. Blondyn podchodzi do mnie ponownie, chwyta moja brodę miedzy kciuk, a palec wskazujący i podnosi ją na wysokość swoich zielonych oczu.
- Jesteś taka piękna, kiedy się rumienisz.- Mówi i przesuwa palcem po moim policzku.- Do wtorku, księżniczko!
Całuje mnie na pożegnanie w policzek i odwraca się, odchodząc.

8 komentarzy:

  1. uhuhu nie podejrzewałam że to będzie chris. Ale co fajne zaskoczenie. Świetny rozdział. No i Malfoy zazdrosny super . czekam na więcej <3

    OdpowiedzUsuń
  2. osz cholera!
    niech się wyda !wszystko! ;D Naczy... nazwisko. Bo na bractwo to chyba za wcześnie...?
    oczywiście do kolejnego! i oby nylec szybciej kochana DraMion! ;)
    Irytek
    hermiona-hogwart.blogspot.com (jest nn)

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział cudowny!<3
    Zgadzam się z Irytkiem niech się wszyscy już dowiedzą kim Hermiona jest naprawdę:)
    Czekam na kolejny rozdział z niecierpliwością. Mam nadzieję że szybko się pojawi :D

    Pozdrawiam Jagoda:);*

    OdpowiedzUsuń
  4. Mogę trochę po przeklinać ??? To mi pomaga...
    Kurwa, kurwa, kurwa no tego to się nie spodziewałam... I ta bójka i pocałunek ... Kurwa, kurwa... Wow jestem pod wrażeniem.
    Coś czuję, że Hermionę, Syntie i Ginny będzie czekać w krótcie ciekawa rozmowa ^^
    Jeszcze raz wybacz mi moje przekleństwa
    WENY

    OdpowiedzUsuń
  5. AAA ja wiedziałam że to bd jakis wampir :D
    Kurcze ale źle szczeliłam myślałam o marcusie :P
    No no coraz sie gorecej robi pomiedzzy Hermiona a Marcusem :)
    Śmieszy mnie troche zazdrośc draco haha :D
    Pozatym Blaise hahaha moja wiewórka no nie gościu rycerz :P
    Rozdział kapitalny !
    Pisz dalej maleńka :*

    zapraszam do siebie ♥
    immortal-amour.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rosemarie- Blaise rycerz jest świetny :) Hihihi , ale Chris i Marcus powinni sobie dać z nimi spokój w końcu to nie ich bajka :) Niech sobie znajdą jakieś puste lalunie z wybiegu, a nie się do Miony i Gin dowalają i prowokują bójki ...
      Słodkie było jak się Herm martwiła o Malfoya <3

      Usuń
    2. Oj coś mi się wydaje, że Marcus tak łatwo nie odpuści;-) My go bardzo z DraMion polubiłyśmy... No i tak słodko wyglądają razem... Więc ten wątek tak szybko się nie skończy, jak dla mnie może trwac do końca;-) Pozdrawiam!!!
      Beta***
      Ps. Wampiry się nie zadowalają pustymi lalami, one szukają wiecznej miłości;-)

      Usuń
  6. Anonimowy03:54:00

    Całuski zawsze miłe :)

    OdpowiedzUsuń