Cześć i czołem :)
Pierwsza sprawa! Tak jak pisałam rozdział dzisiaj. Mam nadzieje że wam się spodoba,
Ja osobiście jestem z niego bardzo zadowolona. Jest on bez bety, Dominika ma go dziś sprawdzić. Za błędy przepraszam.
Druga sprawa! Pilnie potrzebuje bety, która zajmie się sprawdzaniem mojego opowiadania Elton. Chciała bym was serdecznie na nie zaprosić http://elton-zakochaniuczniowie.blogspot.co.uk/ , tam również pojawił się nowy rozdział. Dziękuje za komentarze i czekam na następne.
literki, kropki, przecinki
Co ja w ogóle tu robię? Pytałam samą siebie. Siedzę wraz z
Syntią na trybunach stadionu, przyglądając się treningowi drużyny domu węża.
Draco dzisiejszego dnia wziął sobie za główny cel, katowanie Diabła morderczym
treningiem. Co ja gadam, tak było każdego dnia, od pamiętnego śniadania, kiedy
oddałam swojej przyjaciółce istotną część jej garderoby. Mój chłopak, jejku jak
to dziwnie brzmi, jeszcze nie mogę się przyzwyczaić, kiedy skojarzył fakty,
chciał się rzucić na biednego Blaisa z pięściami. Skończyło się na tym, że
Draco poprzysiągł sobie, że ukarzę Diabła za to, że nie posłuchał jego rady i
dobrał się do Synti. Sama zainteresowana, była lekko speszona zaistniałą sytuacją.
Jedynie mi wyznała powód swojego niecnego zachowania. Zwyczajnie w świecie
chciała zapomnieć o Miszy, nie układało im się w ogóle. Z racji tego, że
ciągnęło ją do Zabiniego, postanowiła wykorzystać sytuacje.
Za to mój związek z młodym dziedzicem, układał się idealnie.
Przez te dwa tygodnie, zbliżyliśmy się do siebie. Każdą wolną chwilę
poświęcaliśmy sobie, spotykając się to u niego, to u mnie. Czułam, że blondyn
stał się istotną częścią mojego życia. Wiedziałam, że gdyby go zabrakło, mój
świat ległby w gruzach. Kiedy go nie było w pobliżu, tęskniła, zaś, kiedy tylko
go widziałam, moja twarz rozjaśniał jeden z najlepszych uśmiechów, na jakie
mnie stać. Wystarczyło muśniecie jego dłoni o moją, a przyjemne dreszcze
przechodziły po moim ciele. Ukradkowe spojrzenia, skryte gesty, tajemnicze
liściki, stały się dla mnie ważne. Całe te ukrywanie spodobało nam się. Z dnia
na dzień Draco zaskakiwał mnie swoja pomysłowością. Wczoraj, zaciągnął mnie do
starego schowka na miotły. Co robiliśmy? To już możecie sobie wyobrazić.
Byliśmy tak zajęci sobą, że spóźniliśmy się na lekcje eliksirów, w skutek,
czego dostaliśmy wieczorem szlaban.
Mogłam z ręką na sercu powiedzieć, że z Draco nie da się
nudzić. Przystojny blondyn wiedział jak zając nam czas. Czułam się przy nim
szczęśliwa. Moje rozmyślenia przerwał podirytowany głos panny Snape.
- Kiedy on ma zamiar sobie odpuścić? Mam go już dość!
- Kto?
- Kto? Kto? Jeszcze się pytasz? Twój Romeo.
Spojrzałam na nią z lekko podniesioną prawą brwią.
- Widzisz! Nawet na ciebie źle działa jego towarzystwo, tak
samo jak on unosisz brew.
- Proszę cię, nie melodramatyzuj.- Zamilkłam, wyczuwając w
pobliżu nową osobę. Zajrzałam do umysłu przybysza.
- Czujesz? Kto to?
- Sergiej, odnalazł Asada.
- Jest sam?
- Tak, znaczy nie. Jest z nim teraz Ginni. Zbliżają się do
stadionu. Idź do nich, poczekajcie na mnie przy wejściu.
Syntia nic nie mówiąc ruszyła w stronę wyjścia, ja zaś
skupiłam się na umyśle Malfoya.
- Draco!
Chłopak rozejrzał się wokół siebie, szukając osoby, która go
woła. Nikt nie zwracał na niego uwagi. Potrząsnął lekko głowa, wydawał się być
zdezorientowany.
- Draco!
Dopiero za drugim razem spojrzał w moją stronę, marszcząc
brwi.
- Miona?
- Draco, musze już
iść. Sergiej znalazł Asada, jest teraz w Alpach. Musze tam się udać. Zobaczymy
się wieczorem. Pa
W odpowiedzi lekko kiwnął głową, posyłając mi buziaka w
powietrzu. Szybko pognałam w stronę wyjścia. Znalazłam Sergieja i Syntie
stojących pod ścina, cicho dyskutujących. Na mój widok obydwoje zamilkli.
- Gdzie Ginni?
- Wróciła do zamku. Sergiej mi właśnie mówił o tym gdzie
znalazł Asada.
- Tak? A nie czasami o Miszy?- Spojrzałam na nią z
politowaniem.
- Przed tobą nic się nie ukryje?
- Gdybyś użyła tarczy, nie było by tej rozmowy.
- Dobra dość! Mamy coś do zrobienia. Syntia też idzie z
nami?- Zapytał chłopak, na co wzruszyłam ramionami.
- Nie, dzięki. Poczekam aż Draco przestanie męczyć Blaisa.-
Odpowiedziała i ruszyła do zamku, zostawiając ich samych.
- To do ruszamy?- Zapytał wesoło Sergiej, zarzucając swoje
ramie na moje barki.- Jak się stąd wydostaniemy?
- Przez…- nie dokończyłam, przerwał mi dobrze znany głos,
dobiegający za moich pleców.
- Hermiona!!
Odwróciliśmy się w do Draco idącego w moje stronę. Sergiej
ponownie mnie przytulił ramieniem, na co oczy blondyna zwęziły się groźnie.
- Chciałem osobiście się pożegnać.- Powiedział, wzrok miał
cały czas utkwiony w ramieniu Rosjanina. Zrzuciłam rękę Sergieja z mojego
ramienia, podchodząc do Malfoya. Jego piękne oczy nie wyrażały żadnych uczuć,
kiedy na mnie spojrzał zagościła w nich czułość.
- Uważaj na siebie, skarbie.- Wyszeptał, głaszcząc mnie po
policzku. Uśmiechnęłam się do niego uroczo, wdzięczna za jego troskę.
Pocałowałam go delikatnie w usta. Wyszeptałam:
- Kocham cię.
- Ja ciebie też. Idź
już i wracaj szybko.
****
Co ja mam zrobić z tym
cholernym gadem?
Pytałam sam siebie, stojąc nad nieprzytomnym ciałem Asada.
Wiedziałam jedno, chłopak zdradził. Wypaplał wszystko, co wiedział o Bractwie temu
przeklętemu gadowi. Nie miała pojęcia, co w taki wypadku możemy zrobić, nasza
tajemnica została odkryta prze największego wroga. Czego możemy się spodziewać
po kimś takim? Tego nie wiedział nikt. Czy się bałam? Strach paraliżował całe
moje ciało. Musze coś zrobić, nie mogę pozwolić na to, co chce zrobić ta gnida.
Osobno mamy wielkie moce, razem jesteśmy potężni.
To się jeszcze okaże.
Odezwał się głos w mojej głowie. Zignorowałam go. Do celi
wszedł Sergiej. Gwizdnął na widok bezwładnego ciała zdrajcy.
- Ale go urządziłaś. Powiedział coś?
- Tchórz wygadał wszystko, co wiedział temu przeklętemu
Voldemortowi.
- Jak myślisz, po co mu taka wiedza?
- Nie mam pojęcia, ale podejrzewam, że będzie chciał abyście
przeszli na jego stronę. Ten śmieć…-wskazałam ręką na Asada-… przekazał mu
nasze imiona, gdzie się uczymy.
- Co z tym zrobisz?
- Nie wiem musze porozmawiać z Raphaelem. Cholera to jest
takie zagmatwane.- Oparłam się o ścianę, zamykając oczy.
- Hermiona? Jest coś jeszcze prawda? Jesteś blada jak ściana,
co on ci powiedział?
Powili otworzyłam oczy, Sergiej mógł w nich zobaczyć,
wszystko moje uczucia, które trawiły moje ciało. Strach, złość, irytacje.
Najgorsze z nich było bezsilność.
- Asad przekazał mu gdzie mieszkam, a co z tym idzie?
Voldemort wie gdzie mieszkają moi rodzice. Zwołaj wszystkich proszę, niech
pokarzą się w Alpach. Idę do Raphaela.
Odwróciłam się w stronę wyjścia. W progu zatrzymał mnie głos
mojego przyjaciela.
- A co z nim?
- Niech leży, zobaczymy jak się wszystko ułoży.
Tak jak podejrzewałam, Raphael się wściekł. Miotał na prawo
i lewo przekleństwami, jakich świat jeszcze nie słyszał, i to w kilkunastu
językach. Doszliśmy do wniosku, że musze jakoś chronić swoich rodziców. Po
pojawieniu się kruków, przekazałam im, co wiem. Ustaliliśmy, że Misza i Ethan
zlokalizują posiadłość gdzie ukrywają się Śmierciożercy wraz ze swoim panem.
Sergiej zaś zamieszka razem z moimi rodzicami, ale dopiero jutro. Dzisiejszej
nocy mama jest we Francji, ma wrócić dopiero jutro wieczorem, zaś tata jest na
misji zakonu. Syntia wraz ze mną zostanie w Hogwarcie, aby nie wzbudzać
podejrzeń.
Czas nam mijał szybo. Michael zabrał nas na trening, dał nam
w kość i to ostro. Tłumacząc się tym, że wyrocznia zapowiada już niedługą wojnę
zła z dobrem, a dobry trening zawsze się przyda. Po morderczych zajęciach,
wróciliśmy do swoich szkół.
- Długo nas nie było,
chłopaki się wkurzą.- Powiedział Syntia smętnie.
Dziewczyna była bardzo zmęczona. Michael uczył ją rozszerzać
tarcze, aby obroniła jak najwięcej osób.
- Yhy.
- Martwisz się prawda?
- Czuje, że coś się wydarzy, coś złego.
Zamilkłyśmy oboje, pogrążone w ciszy. Nagle Syntia
zatrzymała się, wlepiając spojrzenie w moją stronę.
- Na Marlina! Zapomniałam całkowicie ci o czymś powiedzieć.
Spojrzałam na nią wyczekująco.
- Wiem, kto jest twoim baratem. Wiedziałam to już od dawna,
przepraszam, że nic nie powiedziałam prędzej, ale tyle się wydarzyło, że
całkowicie o tym zapomniałam. Jest nim Blaise.
Stałam w szoku, patrząc się na nią z niedowierzaniem. I ona
mi to dopiero teraz mówi?
- Jesteś pewna?
- Stu procentowej pewności nie mam, ale wszystko do siebie
pasuje. Musisz jedynie wykonać test krwi.
- Ta, podejdę do niego i powiem. Blaise daj mi swoją rękę,
chce sprawdzić czy jestem moim zaginionym bratem.
Syntia spojrzała na mnie z politowaniem, kręcąc głowa.
- Chodźmy już lepiej,
musze sprawdzić czy Draco nie zabił mi Blaisa.
- Wzięło cię, co?
Dziewczyna westchnęła i pokiwała twierdząco głową.
Drogę do lochów pokonałyśmy w ciszy, każda pogrożona w
swoich myślach. W pokoju wspólnym, przywitała nas gwar rozmów. Rozejrzałam się
po kolegach z domu szukając tej najważniejszej osoby. Kiedy moje spojrzenie
spotkało się z jego, ruszyliśmy w swoją stronę. Już po chwili została porwana w
silne ramiona Draco.
- Tak się martwiłem, a kiedy Syntia powiedziała, że wezwałaś
swoich kruków, myślałem, że zwariuje.
Uciszyłam jego wywód pocałunkiem, nie obchodziło mnie, że
się ujawnimy, miała gdzieś wszystkich obecnych. Liczył się tylko on i jego
dotyk. Kiedy się od siebie oderwaliśmy w pokoju panował cisza. Złapałam Draco
za rękę ciągnąc go w stronę mojego pokoju. Musiałam z kimś porozmawiać, a on
był najlepszą osobą.
Kiedy drzwi się za nami zamknęły, znowu poczułam delikatne
usta chłopaka na swoich, całował mnie z pasja. Delikatnie a zarazem zaborczo,
przekazując tym samy swoje uczucia.
- Nigdy mi już tego nie rób.- Wyszeptał ochrypniętym głosem.
- Obiecuje. Draco musze z tobą porozmawiać.
Chłopak jedynie zaprowadził mnie w stronę łóżka. W pierwszej
kolejności powiedziałam mu, co się wydarzyło w Alpach, o Asadzie, jego
zdradzie, o tym, że teraz Lord Voldemort wie o istnieniu Bractwo Białego Kruka,
o moich obawach i lękach. Później wyjawiłam powód mojego przeniesienia się do
Slitherinu. O poszukiwaniach brata, o podejrzeniach Synti. Chłopak słuchał mnie
w ciszy, czasami coś mówiąc. Obiecał, że pomoże mi się przekonać czy faktycznie
Blaise jest moim bratem. Po długiej rozmowie, trzymał mnie w ramionach,
szepcząc uspokajające słówka. Całował mnie delikatnie, co prowadziło do tego,
że kochaliśmy się długo i namiętnie. Z pasją, zapamiętując każdy skrawek
naszego ciała.
*****
Obudziło mnie ciche pukanie do drzwi. Musieliśmy zasnąć.
Spojrzałam na zegarek, wskazywał szósta wieczorem. Pukanie powtórzyło się
ponownie. Podniosłam się z łóżka, chcąc sprawdzić, kto się do nas dobija.
Założyłam koszule Draco. Za drzwiami spodziewałam się ujrzeć któregoś ze swoich
przyjaciół. Widząc osobę, stojącą po drugiej stronie, moja szczeka walała się
po podłodze.
- Panno Sulivan chciałbym widzieć cię w moim gabinecie za
pół godziny.- Powiedział, po czym bez słowa odszedł powiewając sowimi szatami.
Zamykając drzwi, musiałam mieć głupia minę, ponieważ kiedy
Draco mnie zobaczył, zaczął śmiać się jak szalony.
- Bardzo zabawne.- Burknęłam, siadając na łóżku.
- Kto to był?- Zapytał, kiedy się uspokoił.
- Profesor Snape. Chce, aby pokazała się w jego gabinecie za
pół godziny.
Wstałam, ruszając do łazienki. Blondyn podążył za mną. Po
szybkim prysznicu i chyba setnym upomnieniu Draco, ubrałam się i ruszyłam do
gabinetu ojca S.
*****
- Powiesz w końcu, co się wydarzyło trzy tygodnie temu?
- Mówiłam przecież.
- Oboje wiemy, że kłamiesz! Wiem o twoim przynależeniu do
Bractwa Białego Kruka.
- Nie wiem, o czym pan mówi.- Powiedziałam obojętnym głosem.
- Dlaczego kłamiesz? Przyznaj, że miało to coś wspólnego z
twoim stanem, prawda? Byłaś na jakiejś misji, zostałaś ranna i wróciłaś z
powrotem. To jest niebezpieczne.
- Niech się pan nie wypowiada o rzeczach, o których nie ma
pan bladego pojęcia. Nic panu nie powiem, a nawet, jeśli bym to zrobiła to i
tak by to się panu na nic nie przydało.- Powiedziałam wstając.- To chyba
wszystko, to ja już pójdę.- Odwróciłam się i chciała opuścić gabinet, kiedy
zatrzymały mnie słowa profesora.
- Czarny Pan wie o waszym istnieniu, chce waszej śmierci.
Nie chodzi tu Hermiono o to, że chce was wykorzystać, ale boje się o swoją
córkę.
- Co? Ale.. Jak?
- Skąd wiem? Przecież to proste, czarny pan przekazał nam
imiona i miejsce waszej nauki. Wiem, że dwie dziewczyny uczą się w Hogwarcie,
jedną jesteś ty a druga moja córka. Oni tego jeszcze nie wiedzą, ale jeśli któryś
na to wpadnie, nie wiem, co może wymyślić ten szaleniec.
- Ja… naprawdę nie mam pojęcia, o co panu chodzi.
Nauczyciel westchnął zrezygnowany, powiedział pustym głosem.
- Przepraszam, że podsunęłam twojemu ojcu pomysł z
ujawnieniem się.
- To był pan? No cóż, może być pan z siebie dumny. Voldemort
wie gdzie teraz mieszkają moi rodzice, grozi im niebezpieczeństwo.
Wyszłam trzaskając drzwiami. Wróciłam do PW ślizgonów.
Prawie nikogo nie było, większość poszła na kolacje. Opadła na kanapę, myśląc o
tym, co mnie czeka. Mój wzrok przykuła pewna dziewczyna, ubrana w kurtkę, na
która narzuciła pelerynę. Swoje długie blond włosy, schowała pod kapturem.
Wiedziałam, kim ona jest. Zmierzał w stronę wyjścia, co oznaczało, że albo się
z kimś spotka albo ma zamiar ponownie złożyć Marcusowi wizytę. Zajrzałam w jej
umysł, chcąc dowiedzieć się gdzie zmierza. Nie myśląc wiele, przywołałam swoje
uranie i poszłam za nią. Zmierzała w stronę Zakazanego Lasu. Kiedy tylko
wkroczyła w wyznaczone miejsce teleportacji, zniknęła z cichym pyknięciem. Ja
również teleportowałam się. Znalazłam ją stojącą w ukryciu drzew, jakieś 50
metrów od głównej bramy. Oparłam się nonszalancko o pobliskie drzewo. Wszędzie
panowała cisza, otulona mrokiem.
- Nie nauczyli cię, że nie wolno podglądać ludzi, albo
wampirów, jak kto woli.- Odezwała się, na co dziewczyna podskoczyła lekko
przestraszona. Spojrzała na mnie, w jej oczach pojawiło się zrozumienie.
- Ty musisz być ta, jak jej tam Hermiona Sulivan. Wiele o
tobie słyszałam. Nawet Draco coś tam mi wspomniał.- Na dźwięk imienia mojego
chłopaka, cała się spięłam, jednak na twarzy dalej miałam maskę obojętności.
- Czego tu szukasz?
- Nie twój interes.
- Mylisz się, mój. Jeśli myślisz, że uda ci się pojmać
Marcusa, to albo jesteś głupia albo szalona.
- Nie potrzebuje tego przeklętego wampira, tylko rzeczy,
która do niego należy.
Zmarszczyłam brwi, czyżby nasze podejrzenia się sprawdziły.
- Po co Lordowi księga Merlina?
Blondynka zamrugała zaskoczona moim pytanie.
- Widzę, że dużo wiesz.
- On nie ma tej księgi. Ona jest w posiadaniu Bractwa
Białego Kruka. Wiesz o ich istnieniu wiec nie rób takiej głupiej miny.
- Ale jak to? Przecież ja muszę ją zdobyć, w innym razie nie
będę miała jak się na nim zemścić.- Powiedziała zrozpaczona.
- Zemścić? Za co?
Łowczyni spojrzała na mnie pustym wzrokiem.
- Co cię to obchodzi?
- Nie wiem.- Wzruszyłam ramionami.- Może uda mi się ci
pomóc.
Blondynka, westchnęła zrezygnowana, zaczęła opowiadać mi
swoja historie. Nie było to coś wielkiego, no może prócz tego, że sama ma 200
lat i jest pół wampirem. Pragnie zemsty na Voldemorcie za śmierć jej
przyjaciela. Zdobycie księgi miało jej umożliwić zbliżenie się do niego. A
teraz, kiedy Marcus nie jest w posiadaniu cennego pisma jej plan legł na
panewce.
Robiło się coraz później i zimniej. Udało mi się nakłonić
dziewczynę do tego byśmy weszły do domu Marcusa. Jakie było jego zdziwienie,
kiedy ujrzał nas dwie. Wpiera spojrzał na mnie, później jego wzrok padł na
łowczynie. Dziewczyna spięła się pod jego badawczym spojrzeniem.
- Co cię do mnie sprowadza Hermiono z tak uroczym gościem?-
Zapytał, patrząc cały czas w oczy blondynki.
Przewróciłam oczami na jego zachowanie.
- Porozmawialiśmy sobie szczerz i Dominika wycofuje się ze
swojego zadania.- Pewna myśl pojawiła się w mojej głowie, uśmiechając się
chytrze, rzuciłam.- Ale jak wiesz Czarny Pan, nie powoli jej od tak porzucić
tego zadania, za bardzo mu zależy na tej księdze. Jest ona w
niebezpieczeństwie, Hogwart nie jest teraz najlepszym miejscem dla niej. Myślę
sobie, że najlepszym rozwiązaniem będzie, kiedy ty zapewnisz jej schronienie.
- Co?!
- Co?!
Zabrzmiało jednocześnie, dwie pary oczu patrzyło na mnie.
- Jejku nie rozumiecie po ludzku?- Wyrzuciłam ręce w
powietrze w geście irytacji.
Po przekazaniu swojego planu Marcusowi, zadowolony wampir
zgodził się ochoczo. Miał możliwość zbliżyć się do dziewczyny. A co na to
Dominika? Nie byłą zadowolona faktem że ma mieszkać z hałda wampirów, ale po
krótkiej namowie zgodziła się.
Do Hogwartu wróciłam sama, miałam jedynie podesłać rzeczy
dziewczyny do rezydencji Descartes’a. Była godzina dwudziesta, miałam nadzieje,
że zdążę jeszcze na kolacje.
*****
* Draco
- Syntia, gdzie ona jest? Mówiłaś, że godzinne temu wyszła z
gabinetu twojego ojca.
- Wiem, co mówiłam i nie mam pojęcia gdzie jest.
W tym samym czasie przez wejście do WS weszła Hermiona,
miała na sobie kurtkę. Zmarszczyłem brwi, gdzie ona była? Kiedy wyczuła mój
wzrok na sobie, spojrzała prosto w moje oczy. Uśmiechnęła się szeroko. Ruszyła
w moją stronę. Nagle ustała, patrząc przed siebie, wszelkie kolory odpłynęły z
jej twarzy. Podążyłem za jej wzrokiem. Leciał w jej stronę patronus w postaci
orła. Ludzie szeptali do siebie, ciekawi wiadomości, jaką ma do przekazania
magiczne ptak. Już po chwili w sali było słychać zrozpaczony głos pana
Sulivana.
Ohh, widać, że miłość Draco i Herm kwitnie... Świetnie czyta się o ich uczuciu ;) A nasz Smok cały czas o Mionkę zazdrosny. No ale w sumie nie było łatwo przekonać ją do sobie to teraz musi jej "pilnować" przed innymi ;)
OdpowiedzUsuńDobrze, że złapali Asada, szkoda tylko, że zdążył wypaplać wszystko Voldemortowi, bo on na pewno zrobi z tych informacji użytek.
No i ten patronus od ojca Miony, mam strasznie złe przeczucia, ale też cichą nadzieję, że jednak nie stało się coś bardzo złego...
Boje się... Mam złe przsczucia co do tego patronusa, bardzo złe. Ughhhhh Asada ... mam ochotę zabić go gołymi rękami za to co zrobił ! A Draco jest taki kochany i zazdrosny <3 Uwielbiam cię !
OdpowiedzUsuńVi
Aaaaa! <3 czekam!
OdpowiedzUsuńNo i w końcu może się Mioneczka dowie że to Blais jest jej bratem ! :D:D
OdpowiedzUsuńAle że S coś do Blaisa ;)
Coś w tym jest ^^
To się pan Sulivan jekko wkurzył pewnie ;)
czekam z niecierpliwościa i na wyjaśnienia czego toż chce Voldzik od ksiazki merlina :D
Dziewczyno czy ty musisz konczyc w takim momencie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńNo nie, teraz to mnie ciekawość zeżre do środka normalnie! Rozdział jest co najmniej boski i już się nie mogę doczekać kolejnego :)
OdpowiedzUsuńhttp://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/
Świetny rozdział ;)
OdpowiedzUsuńW koncu milosć Draco i Hermiony nabiera rumienców ;p
Co Hermiona zrobi z Asadem.I co jeszcze kombinuje Voldek?
czyzby cos stało sie matce Miony??
jak potoczy się watek Dominika vs. Marcus??;p
Nie moge sie doczekać kolejnego rozdzialu ;]
zapraszam do mnie . polecam blogi o DHL ;)
http://polecalnia-dhl.blogspot.com/