poniedziałek, 7 października 2013

Rozdzaił 22


Cześć!
Po pierwsze! Mamy kolejny rozdział, zastrzegam że jest on przeznaczany dla dorosłych. Mi pisanie go sprawiło wielka radość. Nakręca :) Mam nadzieje że wam się spodoba, ja jestem z niego bardzo zadowolona. Po drugie, mam dla was niespodziankę, pisze kolejne opowiadanie "Elton". Niedługo pojawi się prolog, historia ta będzie inna niż wszystkie, to mogę wam obiecać. Po trzecie, jest mi bardzo przykro, coraz mnie komentujecie, oczywiście dziękuje bardzo tym co są ze mną, wasze komentarze motywują. Wydaje mi się że nie rozumiecie pewnej rzeczy, nam autora, bardzo pomagają wasze opinie. To motywuje, a kiedy ja czytam wasze komentarze, czuje że moja wena aż buzuje. Dobra przechodzę do konkretów....




 kropki przecinki literki 


********************************************************************


Rozdział 22

Hermiona

To, co zobaczyłam po przekroczeniu sypialni Malfoya, pozostanie w mojej pamięci do końca życia, nie wspominając nic o odgłosach. W głowie mi się nie mieściło, jak mogło do tego dojść. Stając w drzwiach i obserwując zajętą sobą parę, czułam coś perwersyjnego. Powinnam odejść, pozostawiając ich samych, jednak nie mogłam. Zafascynowana pracą dwóch ciał, stałam jak urzeczona. Dlaczego ja z Draco nie mogę być teraz na ich miejscu? Zawsze coś musi się spieprzyć. Pragnęłam blondyna w najbardziej namiętny sposób. Pragnienie te spalało mnie od środka. Chciałam z nim robić rzeczy, których nigdy nie robiłam, spróbować nowych sposobów doznania najwspanialszej rozkoszy. Z rozmyśleń wyrwał mnie okrzyk, zwiastujący, że punkt programu mamy za sobą. Spojrzałam w oczy dziewczyny, które patrzyły wprost na mnie. Kpiąco uniosłam kącik ust. Odeszłam, zamykając drzwi za sobą. Skierowałam się w stronę pokoju wspólnego, mając nadzieję, że tam odnajdę Draco. Nie myliłam się, siedział na kanapie, wyjątkowo sam. Jego mina nie świadczyła o niczym dobrym. Był wściekły. Przeklinając swoją głupotę, podeszłam do niego.
- Możemy porozmawiać? - Zapytałam, jednak moje pytanie zostało zignorowane.
- Nie zachowuj się jak urażone dziecko!
W odpowiedzi jedynie prychnął pod nosem.
- Draco, proszę. - Wyszeptałam, z nadzieją, że zwrócenie się do niego po imieniu pomoże.
- Czego jeszcze chcesz Granger? - Powiedział głosem pozbawionym jakichkolwiek uczuć, nawet na mnie nie patrząc.
- Przepraszam, to nie tak jak myślisz.
- Nie tak jak myślę? A skąd możesz wiedzieć, co myślę! - Wstał gwałtownie z sofy, stając zaledwie kilka centymetrów od mojej twarzy. Wyszeptał, niskim głosem - Zakpiłaś sobie ze mnie.
- Nie będę z tobą o tym rozmawiać, kiedy przyglądają nam się wszyscy ślizgoni, chodź ze mną. - Ruszyłam, ciągnąc chłopaka za sobą. Kiedy tylko znaleźliśmy się w moim pokoju, zaczęłam mówić.
- Nigdy nie byłam z Marcusem. - widząc, że chce mi przerwać, zagroziłam mu palcem - Nie przerywaj mi! Łączyło nas pożądanie, nic więcej. Wyprzedzając kolejne twoje pytanie, nie spałam z nim, chodź było blisko. Nie rób takiej głupiej miny. - Rzucił mi urażone spojrzenie, wywróciłam oczami na jego zachowanie. - Wtedy w skrzydle szpitalnym, kiedy się mnie zapytałeś o niego, chciałam ci wszystko opowiedzieć, ale jak wiesz przerwano nam, może i dobrze. Mogłam wyjaśnić sobie wszystko z Marcusem. Nigdy nie byliśmy parą i nigdy nie będziemy. On nigdy mi nie proponował abym została jego dziewczyną, czy kobietą. Marcus nic do mnie nie czuje, ani ja do niego. Jesteśmy teraz przyjaciółmi, łączy nas tylko wspólny cel.
Zamilkłam, niecierpliwie czekając na reakcje ze strony blondyna. Draco podszedł powoli do mnie, biorąc mnie za ręce i przyciągając do siebie. Zaskoczona oparłam się dłońmi o jego tors. Zadarłam głowę wysoko, aby móc spojrzeć w jego oczy. On jakby na to czekał, bo przywarł ustami do moich warg. Odpowiedziałam żarliwie na jego pieszczotę, oplatając go ramionami. Pod materiałem białej koszuli wyczuwałam idealne mięśnie jego klatki piersiowej. On zaś błądził dłońmi po moich plecach, a jego dotyk palił moją skórę. Drżałam cała z niecierpliwości, pragnąc go niemiłosiernie. Jęknęłam cicho, kiedy jego język drażnił moje ramię. Poczułam jak ściąga moją koszulkę i po chwili stałam przed nim tylko w koronkowym biustonoszu. Blondyn wziął mnie na ręce i delikatnie położył mnie na łóżku. Drżącymi rękoma odpiął guzik moich jeansów i jednym szybkim ruchem uwolnił mnie od nich. Leżałam teraz przed nim w samej bieliźnie, a palący wzrok chłopaka działał na mnie oszałamiająco. Nachylając się nade mną, palce Draco odnalazły moje sutki, które pod jego dotykiem wyprężyły się i stwardniały. Z trudem łapałam oddech, kiedy chłopak złapał jeden z nich w swoje gorące usta. Gdybym nie leżała teraz na łóżku, byłam pewna, że nie utrzymałabym równowagi. Kiedy Draco się wyprostował, odsuwając się ode mnie chciałam zaprotestować, aby tego nie robił, jednak zobaczywszy, że chłopak pozbywa się swoich ubrań, zamilkłam. Patrzyłam na niego jak urzeczona, głodnym wzrokiem chłonąc każdy skrawek jego idealnego, młodego ciała. Musiał zobaczyć jakieś wahanie w moim wzroku, ponieważ zapytał.
- Jesteś pewna?
- Oczywiście.
Pocałował mnie głęboko, przylegając swoim ciałem do mojego. Pieścił ustami każdy fragment skóry, pozbawiając się ostatnich skrawków materiału jakie mnie zasłaniały. Nie było miejsca jakiego by nie pocałował. Kiedy zagłębił się językiem w moją kobiecość, myślałam, że zwariuję. Jęczałam pod wpływem jego dotyku, wariując od doznań, jakie mi serwował.
- Nie obawiaj się, zaufaj mi. Tak bardzo cię pragnę. Cały płonę. - Wymruczał.
- Draco, błagam.
- Już maleńka, jeszcze chwilkę, daj mi się tobą nacieszyć. Jesteś taka gorąca, taka wspaniała.
Ponownie wrócił od pieszczenia mnie językiem, a kiedy zagłębił palec w moim wnętrzu, eksplodowałam. W najśmielszych snach nie wyobrażałam sobie takiej rozkoszy. Podparł się na łokciach, patrząc na mnie oczami czarnymi jak węgiel.
- Tak bardzo cię pragnę, nie mogę się doczekać, kiedy będę w tobie.
- Draco, proszę. - Wyjęczałam. - Nie przeciągaj tego.
Bez zbędnych już słów, wszedł we mnie boleśnie powoli, rozkoszując się każdą chwilą. Gdy był we mnie w całości znieruchomiał, dając mi czas mojemu ciału do przyzwyczajenia się. Patrząc mi w oczy wyszeptał zachrypniętym głosem.
- W porządku?
- Tak, proszę nie przestawaj. Kochaj mnie Draco.
Przyległ do mnie bliżej, wkładając swoje dłonie pod moje pośladki. Wbiłam mu paznokcie w plecy, wyginając biodra w jego stronę, owijając nogi wokół jego bioder. Wchodził we mnie głęboko, szybkimi, mocnymi ruchami. Niemal sprawiając mi ból. Jednak ten słodki, pomieszany z nutami rozkoszy. Nidy jeszcze nie czułam się tak, jak teraz. To było coś pięknego. Czułam jak zbliżam się ku końcowi, a moje ciało staje nad przepaścią spełnienia.
- Błagam cię skarbie, dojdź ze mną, właśnie teraz. - Jęknął.
Spadałam w otchłań najwspanialszej rozkoszy, rozpadając się na kawałeczki. Każdym skrawkiem mojego ciała zawładnęły dreszcze minionego orgazmu.
Draco zsunął się ze mnie, opadając ciężko na pościel obok, przygarniając mnie do swojej piersi i całując w czubek głowy. Chwilę leżeliśmy w ciszy, wsłuchując się w swoje przyspieszone oddechy, starając się uspokoić bijące w szalonym tempie serca, kiedy pierwszy odezwał się Draco.
- To było wspaniałe, ty byłaś wspaniała.
Uśmiechnęłam się leniwie, nie otwierając oczu. Tak bardzo pragnęłam, aby ta chwila trwała wiecznie.
- Ty również. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam.
Ponownie pogrążyliśmy się w ciszy. Prawie spałam, kiedy poczułam, że Draco się odsuwa. Chciałam zaprotestować, powiedzieć, aby nigdzie nie odchodził. Nie chciałam psuć tej chwili. Jednak po otworzeniu oczu, ujrzałam go opartego na jednym łokciu i przyglądającego mi się. W ogóle nie wyglądał na zmęczonego.
- Nie możesz spać?
- Nie chce spać, chce na ciebie patrzeć. Śpij kochanie, jesteś zmęczona.
Przytulił mnie do siebie. Długo nie musiałam czekać, już po chwili odpływałam w objęciach morfeusza. Na granicy snu zdołałam usłyszeć, najpiękniejsze słowa, jakie mogły paść z jego ust. Kocham cię Miona.

Draco

Po otworzeniu oczu nie wiedziałem gdzie się znajduję, więc rozejrzałem się pospiesznie. Kiedy mój wzrok padł na dziewczynę śpiącą w moich ramionach, wszystkie wspomnienia poprzedniej nocy wróciły do mnie ze z dwojoną siłą. Przyciągnąłem ją bliżej siebie, pragnąc ponownie poczuć słodki smak jej ciała i usłyszeć jęki rozkoszy. Na same wspomnienie wczorajszego wieczora, czułem, że jestem ponownie gotowy. Ręka Hermiony nieświadomie otarła się o mojego nabrzmiałego członka. Jęknąłem głucho w włosy dziewczyny.
- Draco? Stało się coś? - Spytała nieświadoma uczuć, jakie wywołała swoim dotykiem. Powiodła wzrokiem po moim ciele. Poczułem się tak jakbym był nagi, a byłem przykryty cienkim prześcieradłem. Zatrzymała się na moim członku. - Och!
- Och, mówisz? Widzisz, co ty ze mną robisz?  Błagam cię zabierz swoją rączkę skarbie, bo zaraz zwariuję.
- A jeśli nie?
- Hermiono, błagam. Dziś nie dam rady się tak kontrolować jak wczoraj.
Oczy jej zabłysły na wspomnienie wczorajszej nocy. Podniosła się powoli, odsłaniając swoje nagie ciało. Była idealna w każdym calu. Nie zwracając uwagi na moje zaskoczone spojrzenie, usiadła na mnie okrakiem, nadziewając się na moją erekcję. Rozkoszując się władzą, jaką miała nade mną, opuściła się powoli. Kiedy byłem już cały w jej wnętrzu, znieruchomiała. Była tak cholernie wilgotna. Oczy miała przymknięte, a jest usta wyginały się w uśmiechu. Zaczęła kręcić kółka swoimi biodrami, jęcząc głośno.  Złapałem ją za pośladki, unieruchamiając ją. Oddychałem szybko, czując jak rozkosz, szaleje w moich żyłach. Uniosła się lekko i ponownie opadła na mnie z całą siłą.  Pomogłem jej mnie ujeżdżać.  Kciukiem dotknąłem jej łechtaczki, wskutek czego wygięła się w łuk, wypychając swoje sterczące piersi w moją stronę. Podpierając się na łokciach, złapałem jeden sutek w swoje usta, przygryzając go mocno, na co krzyknęła głośno moje imię, zaciskając się na moim penisie. Dochodziła razem ze mną, nie przestając się poruszać. Zmęczona opadła na moje ciało, ciężko dysząc. Nie spuszczałem swojego spojrzenia z jej twarzy. Ona patrzyła wszędzie, tylko nie na mnie. Złapałem jej podbródek w swoje palce, zmuszając, by na mnie spojrzała. Oczy miała zamknięte, kiedy zaczęła mówić.
- Draco…ja…ja…to, co się stało.. Ja nie wiem jak… - Zabrakło jej słów.
- Ej, spójrz na mnie. - Podniosła drżące powieki. - Skarbie ja nie mam nic przeciwko temu, abyś tak mnie witała każdego dnia. I nie przepraszaj mnie. To był najwspanialszy seks w moim życiu. A teraz podnoś swoją sexy dupkę i idziemy na śniadanie.
- Dobrze, ale ja idę się wykąpać.
- Mogę się dołączyć?
- Draco! Ty idź do siebie, spotkamy się za 20 minut.
Wyskoczyła szybko z łóżka, nie zważając na to, że jest naga. Cieszyło mnie to, że czuje się swobodnie w moim towarzystwie. Zanim wyjdę chciałem jeszcze coś jej powiedzieć, wczoraj pewnie tego nie usłyszała.
- Hermiono?
- Tak?
- Chciałbym ci coś powiedzieć.
- Draco później dobrze? Spóźnimy się na śniadanie, a ja padam z głodu.
Westchnąłem zrezygnowany.
- Dobrze.
Skierowałem się do siebie i nie zwracając uwagi na stan mojego dormitorium, ruszyłem do łazienki. Wziąłem długi prysznic, chcąc poukładać sobie wszystko w głowie. Przede wszystkim muszę wyznać Hermionie, że ją kocham. Tyle razy już mówiłem jej, co czuje, ale teraz chciałem przekazać jej dwa najważniejsze słowa. To, co przeżyłem wczorajszej nocy i dzisiejszego ranka było czymś niespodziewanym. Chciałem, aby to, co jest miedzy nami trwało wiecznie i nic, ani nikt nie powstrzyma mnie przed tym, aby uczynić ja swoją kobietą. Teraz już wiem, że jest ona tą jedyną. Że to ją będę kochać zawsze.
Wchodząc do pokoju, nie przejmowałem się tym że jestem nagi. Wycierałem głowę ręcznikiem i w pewnym momencie usłyszałem chrząknięcie. Zatrzymałem się w bezruchu, zdezorientowany zsuwając ręcznik z głowy. Patrzyłem wprost w poważne oczy Hermiony, która w prawej ręce trzymała czerwone, koronkowe stringi. Szeroko otwartymi oczami, wpatrywałem się w skrawek skąpej bielizny.
Skąd to się tu wzięło?
Dopiero teraz dostrzegłem czysty huragan w moim pokoju. Pościel z łóżka walała się po podłodze, na stoliku nocnym stały dwa kieliszki, w połowie wypełnione czerwonym winem, wraz z kilkunastoma świecami. Przerażony, nie wiedziałem, co się dzieje.
- Co się tu stało? - Zapytałem sam siebie. Jednak odpowiedziała mi Hermiona.
- No ja też chciałabym się dowiedzieć. Czyje to? - Pomachała mi przed nosem skrawkiem materiału.
Spojrzałem na nią. Cholera! Co ona sobie pomyśli? Przecież to wygląda jednoznacznie!
- Hermiona! Błagam cię, uwierz mi. Ja nic nie zrobiłem.
W odpowiedzi jedynie usłyszałem jej głośny śmiech. Zmarszczyłem brwi.
- Co cię tak bawi?
- Ty i twoja mina. Wiem, że ty nie masz z tym nic wspólnego, ale ja wiem, kto to. Później się tym zajmiemy. Teraz może byś się ubrał? – Podniosła brwi i zmierzyła mnie głodnym spojrzeniem.
- Nie patrz tak na mnie, jeśli chcesz iść na śniadanie.
Uśmiechnęła się uroczo, siadając grzecznie w fotelu. W czasie, kiedy ja się ubierałem ona zdążyła posprzątać mój pokój.  Gotowy do wyjścia, podałem jej dłoń i przyciągnąłem do siebie, całując ją lekko w usta.
- Dziękuję.
- Za co?
- Za całokształt i za to, że posprzątałaś.
- To nie ja, to magia. - Wyszeptała konspiracyjnie. Roześmiałem się, słysząc te słowa. - Co chciałeś mi powiedzieć?
Milczałem, przyglądając się jej dokładnie. Wyglądała ślicznie. Włosy miała wyprostowane, a na twarzy widniał delikatny makijaż. Na ciele miała zarzuconą szkolną szatę, a pod spodem, widniał czarny, kaszmirowy sweterek. Efekt dopełniały ciemne, wytarte rurki i wysokie buty na płaskiej podeszwie. 
- Wyglądasz pięknie.
- To chciałeś mi powiedzieć?
- Chciałem ci powiedzieć, że cię kocham.
Zaskoczony łatwością, z jaką jej to powiedziałem, uśmiechnąłem się szeroko.
- Ja ciebie też kocham, Draco.
Spojrzałem w jej oczy, szukając jakiejkolwiek oznaki kłamstwa. Odnalazłem tylko szczerość. Uradowany jak nigdy, przytuliłem ją do siebie, pragnąc jej ciepła. W końcu byłem szczęśliwy.
- I tak dla jasności, chciałabyś zostać moją dziewczyną? - Czułem się jak dziecko. Określenie "dziewczyna" wcale do niej nie pasowało, ale chciałem, by wiedziała, że należy do mnie.  W odpowiedzi pocałowała mnie delikatnie w usta, jednak po chwili ta delikatna pieszczota zamieniła się w namiętny pocałunek. Po dobrych kilku minutach oderwaliśmy się od siebie. Wiedziałem, że jeśli nie przestaniemy w tym momencie, to nigdy stąd nie wyjdziemy. Wyciągnąłem ją z mojego dormitorium, przechodząc przez pokój wspólny. Nikogo w nim nie zastaliśmy. Była już pora śniadania, więc zapewne wszyscy już zgromadzili się w Wielkiej Sali.
- Draco, myślę, że powinniśmy na razie trzymać nasz związek w tajemnicy. Tak będzie lepiej i dla nas i dla twojej rodziny. Nie zrozum mnie źle, ale nie chcę byś miał problem z ojcem, dlatego że związałeś się z wrogiem.
Czy chodziło jej tylko o mnie?
- Ty również nie miałabyś łatwo. - Zamyśliłem się. - Tak masz rację, tak będzie na razie prościej. Jedna wstrząsająca wiadomość na dzień wystarczy.
- Co masz na myśli?- Zmarszczyła brwi.
- Zapomniałaś? Dziś w Proroku Codziennym ukazuje się artykuł na temat twojej rodziny. 
Spojrzała na mnie przerażonym wzrokiem.
- To ja..ten…zapomniałam.
- Haha, jasne, ty się boisz.
Wyprostowała się, patrząc na mnie dumnie.
- Nie boje się, nie mam czego. Ale wszyscy się będą na mnie gapić. - Jęknęła. 
- No to żadna różnica. Zawsze przyciągasz uwagę. - Pocałowałem ją w usta - To co, idziemy?
Kiwnęła głową, jednak dalej stała w miejscu. Przewróciłem oczami, przyciągając ją ramieniem do siebie. Drzwi do Wielkiej Sali stały otworem, więc kiedy znaleźliśmy się w progu, wszystkie rozmowy ucichły, a każdy, kto był obecny na śniadaniu wpatrywał się w nas uważnie. Przybrałem iście ślizgońską postawę i ruszyłem do stołu, ciągnąc za sobą zdrętwiałą Hermionę.
- No wyluzuj się!
- Nie wiem jak ty to robisz, ale to nie jest takie proste.
- Bo ja kochanie mam gdzieś to, co inni powiedzą o mnie. - Wyszeptałem jej do ucha.
Kiedy zajęliśmy miejsca naprzeciwko Syntii i Blaisa, dopiero się zaczęło. Ludzie szeptali do siebie, uradowani nową plotką, do której zapewne dodadzą coś swojego. Nawet Ślizgoni, co chwilę zerkali w naszym kierunku, zaciekawionym wzrokiem przyglądając się Hermionie. Zirytowany warknąłem w ich stronę.
- Ludzie opanujcie się. Trochę taktu wam nie zaszkodzi!
Hermiona, tak niedawno pełna obaw, teraz nic nie robiąc sobie ze spojrzeń, jakie ludzie posyłali w jej stronę, zaczęła spokojnie jeść śniadanie. Po zjedzonym posiłku, wyciągnęła z kieszeni swojej szaty czerwone zawiniątko i rzuciła nim w Syntię.
- Następnym razem, sprzątaj po sobie.

12 komentarzy:

  1. Hahhaahhaaha końcówka mnie rozwaliła xD Hhahahhaha ahhh ta Syntia :))) Genialny ten rozdział <3 Herm i Draco nareszcie razem ^^ Kocham to opowiadanie ... Jest magiczne. Masz zamiar pisać jeszcze jedno ¿¿¿¿¿ Mam tylko nadzieję że nie zostawisz tego bo nie wiem.co ci zrobie XD
    Pozdrawiam Vivien

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że dokończę te opowiadanie, ono jest moja perełką. Nie zrobię tego wam jak i sobie.

      Usuń
  2. Rozdział jest epicki ♥ Po prostu wszystko było tak jak powinno i w ogóle super :)
    http://dramiona-la-fin-de-la-vie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział suuuper ;)
    Nasza parka nareszcie jest razem, w sumie jak się godzić to na całego ;)
    Ha, chciałabym widzieć minę Synti gdy dustała od Miony swoją garderobę, haha.

    OdpowiedzUsuń
  4. och KOcHAM to opowiadanie cudo oj no nie wiem co mogla bym tu jeszcze napisac rozdzial genialny swietny a apropo twojego nowego opowiadania to jestem bardzo ciekawa ;)

    Pozdrawiam Cynthia

    OdpowiedzUsuń
  5. Hahaha koncówka dobra ;p
    Czyli to "S" była w pokoju Malfoya z Blaisem ;p
    Sceny +18 jak najbardziej mi się spodobały ;]
    Swietnie to opisałaś .
    szkoda tylko ,ze muszą sie ukrywać ,ale to dla ich dobra ;)
    pozdrawiam i życze weny.
    zapraszam do mnie na moim blogu polecam opowiadania o Dramione ;]
    http://polecalnia-dhl.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy13:29:00

    Dziewczyno nawet nie wiesz jak ja czekalam na ta notke i bede czekc na kolejna:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Anonimowy20:04:00

    W ciągu 2 dni, przeczytałam całe Twoje opowiadanie i jestem zachwycona. Pomysł jest świetny, jestem przekonana, że 2 takiego opowiadania nie znajdę :) Na początku pojawiały się drobne błędy w nazwiskach i imionach bohaterów, ale teraz jest lepiej. Draco i Hermiona są ze sobą dopiero w 22 rozdziale, za co wielki plus, bo na prawdę irytuje mnie to w niektórych opowiadaniach, jak po 2 rozdziałach wyznają sobie miłość, po 5 biorą ślub, a po 7 mają gromadkę dzieci... :/ Akcja jest bardzo dynamiczna, co też mi się bardzo podoba, bo nie ma lania wody i niepotrzebnego przeciągania Mam nadzieję, że mój komentarz choć troszkę Cię zmotywuje do dalszego, oby jak najdłuższego pisania :) Trzymam za Ciebie kciuki i życzę samych sukcesów :*
    Aurelia.

    OdpowiedzUsuń
  8. ohoho.. niegrzecznie, choć jestem świeżo po lekturze "Greya", więc nie onieśmiela mnie nowy rozdział... dobrze napisane, miło po długiej nieobecności odwiedzić ulubione blogi i móc poczytać coś wciągającego

    OdpowiedzUsuń
  9. Anonimowy21:12:00

    Dziewczyna masz talent:) czekam na kolejna notkle:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Eh.. szkoda, że sie ukrywają.. No ale pomysł na bloga to ty masz świetny!
    A końcówka epicka :D
    Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam
    http://dramione-never-say-never.blogspot.com/
    Pozdrawiam, Avis

    OdpowiedzUsuń