poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział VIII....całość

EDIT:
Zapomniałam się przywitać... 
Witajcie kochani :)
Chciałam wam podziękować za komentarze
Od razu pisze że kolejny rozdział będzie w sobotę :p
Komentujcie, może prędzej dodam :)
DraMion



--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Bale w Hogwarcie, są naprawdę rzadkością, jeśli takowy bal ma się odbyć, jest to wydarzenie na skale całego świata magicznego. Grono pedagogiczne, uczniowie szóstego i siódmego roku, pracownicy szkoły oraz nieliczni zaproszeni goście, przybyli w pięknych strojach wieczorowych, ukrywając swoją tożsamość za maskami. Wielka Sala, została zmieniona w prawdziwą sale balową. Pod sufitem było tysiące migoczących iskierek, dzięki czemu całe pomieszczenie lśniło magicznym blaskiem. Po prawej stronie od wejścia, zostały ustawione stoliki przy każdym po 8 miejsc, po lewej stronie został zrobiony parkiet, wraz ze sceną. Ściany oraz podłoga była przemieniona w biały marmur z złotymi żyłkami. Całość prezentowała się wspaniale.

W głównym holu, u szczytu schodów, stało trzech mężczyzn. Dwóch z nich, było ślizgonami, trzecia postać okryta delikatną mgiełką tajemniczości, nonszalancko stała oparta o ścianę, z założonymi rękoma na piersi. Blaise Zabini wraz z Terencym Higgisem, przyglądali się mężczyźnie, nie mogli sobie przypomnieć skąd go kojarzą, a kojarzą na pewno, takiej pewności siebie, czystej arogancji, nie można zapomnieć. Jedwabna maska, jaką miał tajemniczy gość, skutecznie zasłaniała jego włos, oczy oraz nos. W tej samej chwili, trzy dziewczyny, ustały właśnie na szczycie schodów, prowadzących do holu głównego. Każda inna, ale również piękna. Olśniłby swoją gracją, każdą osobę. Rozmowy ucichły, szepty ustały, ludzie wstrzymali oddechy, piękne panie, ruszyły w dół. Ginevra Weasley dzisiejszego wieczoru towarzyszyła Higgisowi, Syntia Snap, Zabiniemu, tylko trzecia bohaterka jakże efektownego zejścia, nie miała partnera. Jakie było jej zdziwienie, kiedy, przed nią, stanął tajemniczy mężczyzna. Nie wiele myśląc, złapała za podane ramie. 

Z dumnie uniesioną głową, wkroczyła do Wielkiej Sali. Spojrzenie wszystkich tam obecnych, zatrzymało się na właśnie tej dwójce. Osobno wyglądali pięknie, ona ubrana w suknie z czarnej koronki, z czarno złotą maską zasłaniająca oczy i nos, on zaś, aby pasował do niej ubrany był cały na czarno, idealnie wykrojony smoking, prezentował młodą, wysportowaną sylwetkę. Razem tworzyli oszałamiająco parę, nikt nie mógł im dorównać, niczym książę i księżniczka ciemności, spowici w aurze tajemniczości.

Hermiona czuła się oszołomiona, nie miała pojęcia, kim jest ów tajemniczy mężczyzna, którego prawe ramie spoczywa na jej tali, drugie zaś trzyma jej dłoń. Nie odzywali się do siebie w ogóle, więc nie mogła go rozpoznać po głosie, nawet, jeśli by coś powiedział, i tak by nie wiedziała, kim jest. Mogła przysiądź, że nigdy go nie spotkała, była niemal pewna. Zachwycona umiejętnościami tanecznymi swojego partnera, przetańczyła z nim już godzinę. Zmęczona postanowiła, chwile odpocząć, jej partner zaś porwał do tańca inna dziewczynę.  Hermiona z anielskim uśmiechem, udała się do stołu, który zajmowali jej znajomi.

- Miona, mówiłaś, że z nikim nie idziesz. A tu proszę, nie dość, że masz partnera to jeszcze nie wypuszczał cię z objęć od samego początku. Kim on jest?- Napadła na panna Weasley.
- Szczerze? To nie mam pojęci, kim on jest.- Odpowiedziała i wzruszyła ramionami.- Gdzie macie swoich partnerów?
- Poszli po drinki, zaraz powinni wrócić. Naprawdę, nie wiesz, kto to?

W odpowiedzi dziewczyna, jedynie zaprzeczyła ruchem głowy, zamyślona przyglądała się tajemniczemu mężczyźnie. Do stolika dotarła dwójka ślizgonów. Kilka krótkich rozmów, kilka śmiechów. W pewnym momencie Ginni zniknęła z Haggisem na parkiecie, Zabini się ulotnił do sowich kumpli, przy stoliku zostały tylko dwie przyjaciółki. Zaczęły szeptać do siebie.

- Zaglądałaś w jego myśli?
- Tak, ale nie mogę się przebić.
- Jak to nie możesz? Przecież to nie możliwe!
- S możliwe, w twoim umyśle nie czytam, blokujesz mnie.
- Tak, tak, tylko jak byś chciała to moją tarcze możesz zniszczyć.
- Aha, mogę, nie mówiłam ci, ale Malfoy również mnie blokuj, u niego nawet nie mogę naruszyć muru, jaki otacza jego myśli. Wiesz jest to irytujące. A ty, kojarzysz go?
- Nie, z resztą nie widzę jego twarzy. Zastanawiałaś się, dlaczego Draco posiada tarcze.
- Nie, to jest nie ważne. Wielu ludzi rodzi się z tym darem, nawet my nieliczni nie możemy nic zdziałać. S, skup się, to ważne czy go rozpoznajesz.
 - …
- Błagam cię, ma on maskę na pół twarzy, ja z łatwością rozpoznaje prawie wszystkich gości, ty tylko pomyśl.
- Yhhh, nie widziałam go. Jak tańczy?
- O bosko, w jego ramionach czułam się wyjątkowo, cała jego uwaga skupiała się na mojej osobie. Nic się nie liczyło, wszystko wokół zniknęło. Martwi mnie jak na mnie działa, nigdy tak się nie czułam w ramionach innego przedstawiciela płci brzydkiej.- Powiedziała Hermiona i zaczęła się śmiać.

- On ci się podoba!
- Jasne, jak może mi się podobać ktoś, kogo nie znam? Pomyśl!
- Dlaczego podoba ci się mój kuzyn, go też nie znasz!
- Malfoy? Zwariowałaś on mi się nie podoba!
- Dobra tak sobie tłumacz! Ja spadam, a ty się baw dobrze.- Panna Snap wstała, zatrzymała się i wyszeptała do ucha przyjaciółki.- Teraz się przekonasz, że nie tylko twój tajemniczy partner tańczy wyśmienicie.

Zaskoczona brązowowłosa dziewczyna, nic nie odpowiedziała, zaczęła się rozglądać po otoczeniu. W jej kierunku szedł sam książę Slytherinu, ubrany nienagannie, czerń smokingu podkreślała śnieżnobiała koszula, na twarzy miał jedwabną maska zasłaniającą oczy. Włosy elegancko zaczesane do tyłu, bez grama żelu. Emanowała od niego niezaprzeczalna pewność siebie. Dumny arystokratac zatrzymał się przed Hermioną. Zaoferował swoją dłoń, mówiąc.

- Uczynisz mi ten zaszczyt, zatańczysz ze mną?
- Malfoy?- Zapytała oszołomiona.- Jesteś pewny?- Odpowiedziała, wstając, podała mu swoją dłoń.
- Oczywiście.

Młodzieniec zaprowadził młodą kobietę na parkiet. Gdy usłyszał pierwsze nuty melodie, przyciągnął ją do siebie, przybierając pozycje do walca. Dzieliło ich zaledwie dwa centymetry może trzy. Wirując razem, miedzy innymi tańczącymi parami, wyróżniali się gracja, z jaką wykonywali każdy ruch. Dla pewnego postronnego obserwatora, mogłoby się wydawać, że są w sobie szaleńczo zakochani.

Draco Malfoy był z natury aroganckim arystokratą, dla niego liczyło się tylko jego osoba, jedna dzisiejszego wieczoru cos w nim pękło. Stojąc pod ścianą, obserwował jak Hermiona tańczyła z nikomu nieznanym mężczyzną, myślał, że zwariuje. Nie mógł pojąć, co się z nim dzieje. On zimny, arogancki, obojętny na wszystkich i wszystko, myślał, że zabije partnera ślizgonki, tylko, dlatego, że ten z nią tańczył.

Wiedział jak jego poprzednik na niego patrzy, teraz, kiedy trzymał owa dziewczynę w ramionach, czuł się tak jakby wszystko wrócił na odpowiednie miejsce. Zwrócił swoje zimne spojrzenie na mężczyznę stojącego pod ścianą, gestem właściciela, przyciągnął Hermione do siebie, teraz ich ciała były przy sobie, nawet najdrobniejszy pyłek nie mógł zmieścić się miedzy nimi.
- Malfoy, dlaczego ze mną tańczysz?- Zapytała Miona.
- Ponieważ mam na to ochotę. Nie podoba ci się?
- Tylko pytam, przez ostatnie 5 dni mnie unikałeś, a teraz ze mną tańczysz.
- Nie unikałem cię, po prostu nie chciałem się kłócić.
Hermiona takiej odpowiedzi się nie spodziewała, popatrzyła prosto w oczy blondyna, który posłała jej swój typowo ślizgoński uśmiech. Przez jej głowę przepływały tysiące myśli. Zastanawiała się, dlaczego w Draco, nastąpiła taka zmiana. Musi przyznać racja Synti, chłopak naprawdę się zmienił. Nie mogła, już dostrzec w nim tego dawnego ślizgona, a może nie chciała.

Piosenka się skończyła, jednak ani Draco ani Hermiona, nie chcieli jeszcze kończyć. Stali na środku Sali, czekając na kolejną melodie. Młody Malfoy przytulił do siebie pannę Granger, razem przetańczyli kolejne piosenki. Było im dobrze w swoim towarzystwie, jednak zmęczenie dopadło również ich. Wrócili do stolika razem, zmęczeni opadli na krzesła.
- Miałaś racje S, Malfoy też dobrze tańczy.
- Ha mówiłam ci przecież, swoją drogą jak na kogoś, kto się nie lubi, długo z sobą tańczyliście.
- Wyglądaliście razem jak zakochane gołąbki.- Dodał swoje Blaise.
- Zamknij się Diable.- Powiedzieli równocześnie Hermiona i Draco.

Czas płynął szybko, przyjaciele bawili się w najlepsze, panna Sulivan została zaproszona do tańca, przez swojego ojca, który jako nie liczny mógł się pochwalić zaproszeniem na bal.

- Tato? Co ty wyprawiasz? Chcesz, aby ktoś cię rozpoznał?
- Spokojnie córeczko. Nikt mnie nie rozpozna, po co są te maski. Chciałbym się dowiedzieć, z kim tańczyłaś na początki balu, w połowie i nie dawno.
- Tato! Przestań, nie jestem małą dziewczynką.
- A żałuje tego kochanie. Po prostu powiedz, martwię się o moją księżniczkę.
- Oh no dobrze, na początku nie wiem, z kim tańczyłam, nie rozpoznaje go, później z Draco Malfoyem..-Pan Sulivan, zesztywniał. Niezdająca sobie z tego sprawy dziewczyna kontynuowała.-…Blaisem Zabinim, Teracem Haggisem, Harrym Potterem, Deanem Thomasem, Severusem Snapem i ponownie z Draco Malfoyem. Tato wszystko w porządku.
- Co? Tak oczywiście, czemu pytasz?
- Zatrzymałeś się w połowie piosenki.
- Przepraszam córeczko, tańczmy. Powiedz mi jeszcze, co cię łączy z Malfoyem.
- Nic, tato.
- Uważaj na siebie kochanie.
- Spokojnie on się zmienił, wiem jak to wygląda, bronie kogoś, kto mi wyrządził tyle złego, ale on po prostu był tak wychowywany. Ja już zapomniałam o tym wszystkim, również ciebie tato proszę nie bądź uprzedzony do niego.

Jeden taniec się skończył, drugi zaczął. Brązowowłosa tańczyła ze wszystkimi. Obecnie obracała się w ramionach Draco Malfoya. Hermiona już nie myślała o tajemniczym nie znajomym, młody arystokrata z łatwością zajął jej umysł swą osobą. Obydwoje wiedzieli, że długo nie zapomną tego wieczoru.

Obserwujący ich mężczyzna lekko zwęził oczy, czekał cierpliwie, kiedy jego partnerka skończy taniec. Kto by pomyślał, że mu zawróci w głowie zwykła czarownica. Chęć jej poznania, stała się dla niego niczym obsesja. Chciał zobaczyć ją jak się uśmiech, kiedy jest smutna, zła. Tak, stała się jego małą obsesją. Nigdy nie myślał, że w swoim nudnym żywocie, natrafi na taka interesującą osobę, kobietę. Kiedy ujrzał ją na schodach, wiedział, że jest zgubiony. Nigdy nie bał się niczego, strach był mu obcy do tej chwili, teraz lekka się uczuć, jaki się w nim budziły. Nie mógł rozpoznać tego, co nim kierowało, wiedział jedynie, że dla tej młodej kobiety zrobi wszystko, miał u niej długo wdzięczności, którego nigdy nie spłaci. Zaabsorbowany swoimi myślami nie zauważył, że piosenka się skończyła, kiedy ponownie spojrzał na parkiet, nie było już na nim panny Granger, ani jej partnera.

Draco wyprowadził dziewczynę z Sali, weszli do pierwszej wolnej klasy. Zdezorientowana, patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami. Ślizgon, nic nie mówiąc podszedł do okna. Otoczyła ich cisza.

- Mógłbyś, mi powiedzieć, dlaczego mnie tu przyprowadziłeś?
- Mógłbym.
- Malfoy, nie denerwuj mnie! Powiedz!

Arystokrata podszedł do dziewczyny, złapał ja w tali, przyciągając do siebie. Zaskoczona ślizgonka, położyła dłonie na jego piersi, podnosząc głowę wysoko, aby zajrzeć chłopakowi w oczy. Ani ona, ani on, nie kontrolowali już tego, co się z nimi dzieje. Centymetr po centymetrze, przybliżali swoje twarze do siebie, zatrzymali się ledwie kilka minimetrów od siebie, patrząc głęboko w oczy. Blondyn delikatnie przejechał szczupłymi palcami po zarumienionym policzku szatynki. Kciukiem podniósł brodę dziewczyny, nie pytając o pozwolenie, wbił się w jej wargi.

Całował ją powoli. Kiedy to robił, miała wrażenie, jakby świat przestał dla niej istnieć. Liczył się tylko on, jego usta, jego ręka na jej twarzy. Była zachłanna, czekała tak długo, chciała więcej. Wsunęła palce w jego miękkie włosy i delikatnie za nie pociągnęła. Jęknął cicho, zanim odsunął się na ułamek sekundy, by pocałować ją mocniej. Bez wahania udzieliła jego językowi wstępu do swoich ust. Smakował obłędnie. Po kilku minutach odsunął się ode niej z wielkim uśmiechem, jaki każdy człowiek powinien mieć na ustach, kiedy właśnie pocałuje po raz pierwszy osobę, na którą tak długo czekał.

Mijały sekundy, minut, a może godziny. Dopiero zaczęło docierać do nich to, co zrobili, do czego dopuścili. Uczynili coś, co nigdy nie powinno mieć miejsca. Hermiona odwróciła się na piecie, wybiegając szybko z klasy. Nie zwracała uwagi na wołającego ja chłopaka.

Przemierzała puste korytarze, kierowała się na wierze Astronomiczną. Musila ochłonąć, to, co miało miejsce przed chwilą, zburzyło jej, dotychczasowe, idealnie poukładane życie.

Dotarła na miejsce, podchodząc do barierki, nie zauważyła mężczyzny, który stał w koncie. Zapatrzona w gwiazdy, odpłynęła. Do rzeczywistości, przywrócił ja głos, od którego robi się gęsia skórka na ciele. Zmysłowe brzmienie, pobudzało najskrytsze zakamarki duszy człowieka, namawiając do grzechu.

- Długo na ciebie musiałem czekać.- Usłyszała, zaskoczona odwróciła się w stronę, z której było słychać szept, lecz nikogo nie wdziała.
- Nie bardzo rozumiem. Zapewne byłeś na dole, wiec mnie widziałeś.
- Owszem, byłem, ale nie o tym mówię.
- Mógłbyś wyjść z tego mroku, nie bardzo lubię rozmawiać z powietrzem.- Powiedziała z irytacja. - Co masz na myśli?

Z cienia pod kolumnami, wyłoniła się postać jej tajemniczego partnera, podszedł do niej leniwym krokiem, zatrzymując się, kilka centymetrów przed dziewczyną. Szybkim ruchem, rozwiązał jej maskę, która z głuchym stukotem opadła na drewnianą podłogę.

- Taka piękna, niczym najdoskonalsza róża.- Wymruczał jej do ucha.
- Możesz mi wyjaśnić, co dokładnie robisz? Odsłoniłeś moją twarz zrób to również ze swoją.
- A co to by dało i tak mnie nie znasz.
- Przekonajmy się.

Nie zauważalnym ruchem, pozbył się maski. Stał przed nią zabójczo przystojny blondyn, z wyraźnie zarysowaną szczęką, oczami o kolorze soczystej zieleni.

- Ok, masz racje nie znam cię.
 - Ale za to ja cię znam Hermiono Katherino Sulivan.
- Łoł, ciszej trochę, kim jesteś? Dlaczego mi towarzyszyłeś?
- Towarzyszyłem ci, ponieważ, pragnę cię poznać. Musze ci wyznać pewną rzecz. Można by było rzec, że jest to przerażające, zwarzywszy na to, że w ogóle mnie nie znasz. Wiem o tobie wszystko!
- Jak miło, a teraz mi powiedz, dlaczego twierdzisz, że kazałam ci na siebie długo czekać?
- Jak ty niecierpliwa. Dobrze, powiem wszystko. Czekałam na spotkanie z tobą ponad cztery miesiące, przez pierwszy w ogóle nie wiedziałem, kim jesteś. Zdajesz sobie sprawę, jak ciężko jest cokolwiek o tobie znaleźć?- Zapytał, w odpowiedzi dziewczyna jedynie podniosła pytająco brew.- Ok, ok wracam do tematu. Kiedy już udało mi się zdobyć twoje nazwisko, co było najtrudniejsze ze wszystkich moich misji, namierzenie ciebie okazało się już łatwiejsze. Kolejna przeszkodą, jest to, że, uczysz się w jednej z najlepiej chronionych szkół na całym świecie. Jedyna okazja do poznania ciebie jest dzisiejsza noc. Zdobycie zaproszenia, było dziecinnie łatwe, i o to jestem.
- Dużo o mnie wiesz, ale ja nadal o tobie nic.
- Ahh, moją droga. Jam jest Marcus Descartes.

7 komentarzy:

  1. Aaaaaa geniusz geniusz <3 I mój kochany wampirek się pojawił <3
    No i wreszcie Draco pocałował Mionę :* Ojej kocham cię. Ten rozdział cudowny ( z resztą jak każdy <3)
    Nie znalazłam żadnych błędów :) ( może dwie literówki, ale ich nie liczę )
    Kocham cię i dużo, dużo WENY życzę

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale masakra.. Ja tu bym pomyślała że to ten Chris! A tu. Ta dam! Jego ojciec! Uuu czekam na kolejne ;3 a no i dziękuje za powiadomienie.
    //Irytek
    hermiona-hogwart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. cudowny, najlepszy rozdział! <3 ja chcę więcej!
    całowali się:D i jeszcze ten Marcus <33

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy22:50:00

    Kurde! Po prostu genialny rozdział miałam ciarki;-) Ten pocałunek z Draco, no i jeszcze zabójczo przystojny Marcus! Nie no jak ja chcę byc na miejscu Hermiony! Po prostu nie mogę się doczekac następnego rozdziału! Błędów trochę wychwyciłam (co jest ogromnym sukcesem, mając na uwadze targające mną uczucia w czasie czytania!;-)), ale ze względu na genialną, wybitną treśc nie miało to dla mnie żadnego znaczenia! A i mam nadzieję, że w następnym rozdziale nie będzie już żadnego;-) If you know what I mean... Tak przy okazji dziękuje i ściskam gorąco za najlepszą notkę jaką czytałam!
    Nika

    OdpowiedzUsuń
  5. aaaa Malfoy ją pocałował :D świtny rozdział ale kolejny dopiero w sobote no ja nie wytrzymam :D Marcus to ten wampir chyba :D eh dora czekam do soboty chyba że dodasz coś szybciej <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział!Tak myślałam że to ten cały Marcus:)
    Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału.Czekam z niecierpliwością;)

    Pozdrawiam Jagoda:);*

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajne to twoje opowiadanie takie... inne.
    Strasznie przypadło mi do gustu;D

    Czekam na NN ..;)
    a tak poza tym to kiedy mam jej oczekiwać?? ;)

    OdpowiedzUsuń