poniedziałek, 25 marca 2013

Rozdział V


EDIT: Wybaczcie, proszę. Błędy były, ponieważ na szybko wstawiałam rozdział, bez sprawdzanie. Nie myślałam jeszcze o becie, chodź by się przydała :)


------------------------------------------------------------------------------------------------------------

*Draco


-Moi drodzy witam was......

Jezu, znowu się zaczyna.  Właśnie siedzę w wielkiej sali, zaraz zacznie się ceremonia przydziału. Rozejrzałem się po otoczeniu, nic te same twarze, co zawsze. Mój wzrok padł na stół domu Lwa. Potter i Weasley gadali coś do siebie cicho.
- Zabini czy mi się wydaje czy wieprzlej i grzmoter wyprzystojnieli.

Zabini spojrzał na mnie zaskoczony i popatrzył na naszych wrogów.

- No, może tak. Mamy konkurencje- zaśmiał się
- Co oni tacy zadowoleni są? Siedzą tak od początku i cieszą się jak nie normalni, nie żebym uważał ze są normalni czy coś. No, ale sam zobacz żal się robi jak się na nich patrzy
- Wiesz smoku, widzę ze ci się faktycznie nudzi, poczekaj jeszcze trochę, zaraz się rozkręcić
- Co masz na myśli?
- Sam się przekonasz, a teraz słuchaj.

Powiedział mój przyjaciel i skupił się na tym, co mówi dyrektor. Co on taki jest tajemniczy, już w pociągu wydawał się zamyślony? Muszę z nim pogadać.

- Dracze kochanie, może miał byś ochotę mnie odwiedzić?- Zapytała Pansy glosę przypominającym skrzętnie żaby.

Pewnie pomyślała ze jest seksowny- wzdrygnąłem się na sama myśl.

- Dzięki ale nie, teraz mi nie przeszkadzaj, mam zamiar schudnąć dyrektora.

Parkinson spojrzała na mnie jak bym miał dwie głowy, Zabini zaś posłał mi rozbawione spojrzenie. Zacząłem słuchać Dropsa.

-Mam nadzieje ze pierwszoroczni są....··Dobra nie bardzo mi się to udaje, ale co mam zrobić, nudzić mi się. Katem oka zauważyłem jak wieprzlej wymachuje coś do swojej siostry. Zirytowany pokręciłem głowa. Moje myśli poszybował do słów ojca, którymi mnie pożegnał zanim wyjechałem do szkoły.

" Draco, jesteś jedynym dziedzicem naszego nazwiska i gdyby nie to, nie dal bym ci jeszcze jednej szansy. Przemyśl sobie to, co mi powiedziałeś ostatnio. Zastanów się, po której stronie jesteś. Razem z matka mamy nadzieje ze jednak oprzytomniejesz".
Cholera- warknąłem w myślach- Uważa się za inteligentnego człowieka, a nie może zrozumieć tego, co mu powiedziałem, to on ma wybierać nie ja...

Poczułem na sobie czyjś wzrok, podniosłem głowę i przechwyciłem zadowolone i triumfalne spojrzenie Pottera. Moja brew podjechała do góry i posłałem mu pogardliwe spojrzenie.

Ok to jest dziwne, i o co kurwa mu chodzi?- Pytałem samego siebie. Zwróciłem się w stronę dyrektora.

-...mam dla was jeszcze jedna nowinę. W tym roku dołącza do nas dwie  uczennice. Panno Snap, proszę założyć tiarę.

Hola hola, panno Snap?- Patrzyłem zszokowany na Syntie. Co tu robi moja kuzynka? Uśmiechałem się zadowolony ze będę miał, z kim pogadać, wypić, pośmiać się i powygłupiać. Oczywiście normalne jest, aby trafiła do Slitherinu. W tym czasie Tiara wrzasnęła.

- Slytherin.

Cały stol zaczął wiwatować. Zadowolona dziewczyna uśmiechnęłam się promienie, każdy chłopak w WS się za nią oglądał. Spojrzałem na profesora Snapa. Siedział z wściekła mina i patrzył się w plecy swojej córki. Ciekawe jak jej się udało skłonić go do przeniesieni. Zrobiłem jej miejsce, usiadła obok mnie i się przywitała.

- Cześć braciszku, tęskniłeś?
- Witaj, kochana siostrzyczko. Oczywiście, że tęskniłem, powiedz jak udało ci się zmusić naszego kochanego profesorka, aby cię przepisała do tej szkoły.
- Szantaż Draco – specjalnie nie dokończyła zdania, robiąc przy tym minę aniołka.

Uśmiechnąłem się, moja kochana SS. To właśnie dzięki niej jestem tym, kim teraz jestem. To ona otworzyła mi oczy, pokazała ze nie wszystko, co złe jest najlepsze. Przede wszystkim popiera mnie w moich wyborach. Jest jedyna osoba, za która mógłbym oddać życie, szanuje ja i kocham. Oczywiście kocham ja jak siostrę, której nigdy nie miałem. Muszę podziękować mojemu ojcu chrzestnemu za to ze ja tu ściągnął.

- Chciałbym ponownie powitać w naszym gronie pewna młoda czarownice.

W tej właśnie chwili drzwi do wielkiej sali otworzyły się szeroko. Pierwsza weszła do sierotka aurorka Tonk a za nią szła dziewczyna. Ubrana była w obcisła, skórzana, czarna kurtkę, ze sztywnych kołnierzem, granatowe jeansy i wysokie buty do kolan na płaskiej podeszwie. Piękne długie brązowe loki, które opadły na plecy, błyszczy w blasku świec. Szła z dumnie uniesiona głowa. Odwróciła się w moja stronę z przepięknym uśmiechem.  Spojrzałam na mnie z konsternację, po czym przeniosła spojrzenie na Syntie. Uśmiech znikł, zastąpił go szok i niedowierzanie. Zmrużyła groźnie oczy. Syntia nie wiedząc, co zrobić odwróciła głowę w inna stronę.

- O kurwa to ona, dziewczyna z Pokątnej.- Wyszeptałem tak ze mnie nikt nie usłyszał

Dyrektor przywołał dziewczynę do siebie. Mamrocząc coś pod nosem, ustała koło profesor McGonagall.

- Podejrzewam ze jej nie poznajecie. Nie dziwie się wam, zmieniła się nie do poznania....-Umilkł i spojrzał na profesora Snapa, ten zaś posłał mu zrezygnowanego spojrzenie.

-To jest jeszcze dziwniejsze.-  Pomyślałem

- ....Witam ponownie w naszych murach Hermione Granger.

Po sali rozległy się głosy zaskoczenia i zadowolenia. A ja wpatrywałem się w nią żałośnie, z wielkiej szokiem.

- Panna Granger zostanie jeszcze raz poddana ceremonii przydziału. Proszę uciąć na stołku i założyciel Tiarę.

- Hmm proszę proszę, kogo tu mamy, przydzielę cię tam gdzie powinnam byś, tam gdzie twoje miejsce.- Tiara zawiesiła głos- Slytherin - wrzasnęła.

Cisza jak zapadła była nie do zniesienia. Każdy wstrzymał oddech nie mogąc uwierzyć w to, co usłyszeli. Cały stul domu Węża jak na zawołanie zaczął krzyczeć, ze to nie realne, aby czarodziej mugolskiego pochodzenia był w takim domu.

Wpatrywałem się w nią, posłała tryumfalne spojrzenie Potterowi i uśmiechnęło się szeroko do profesora Snapa. Ten tylko pokręcił głowa z rezygnacja.

Szlama, szlama w Syitherinie. Kurwa nie możliwe,  co tu się kurwa dzieje? Pojebało ich do reszty.  -Pomyślałem, wkurwiony jak i zaciekawiony. Przyjrzałem się uważnie Gryfonce, albo raczej slizgonce. Dalej siedziała na stołku. Zmroziłem ja wzrokiem. -Kurwa pięknie, Granger, jednostka świętej trójki, szlama, ale za to, jaka szlama. Przecież ci idioci mogą jej coś zrobić.- Czułem jak wściekłość rozchodziła się po mojej krwi. – Ej Malfoy a co cię ona obchodzi?.

W tej chwili każda głowa z domu węża zwróciła się w moja stronę, czekając na reakcje. Ciekawe, czego od mnie oczekują.
Rozejrzałem się z obojętna chłodna mina i wzruszyłem ramionami, tak jak by mnie to wcale nie obchodziło.

Pansy nie wytrzymała i wrzasnęła

- Zrób coś Draco

**Hermiona


Wszystkie głowy z domu Węża wróciły się w stronę Draco Malfoya. Ten jak gdyby nigdy nic posłał obojętne zimne spojrzenie po swoich kolegach i wzruszył ramionami.
- Zrób coś Draco- wrzasnęła jakaś dziewczyna, zaraz to mopsica.
Uniosłam dumnie głowę i spojrzałam w oczy blondyna, które aż paliły od tłumionej wściekłości.  Wkurzony nie wytrzymał i wysyczał w stronę mopsa.
- A niby, co ja mogę idiotko, myślisz ze mi się to podoba. Ktoś taki jak ona, nie powinien być w ogóle brany pod uwagę.
Malfoy aż poczerwieniał ze wściekłości. Parkinson otwierała i zamykali buzie jak rybka. Spojrzała błagalnie na Dracona. On zaś posłał jej wkurzone spojrzenie
- Ale, ale to jest nie możliwe. Przecież to jest NASZ dom...-Słowo nasz powiedziała dobitnie i posłała mi spojrzenie zabójcy. Spojrzałam na nią z politowanie i uniosłam jedna brew.-... Nie ma miejsca w nim dla szlam.
Cisza, jaka zapadła po ostatnim słowie przestraszyłaby nawet trupa. Zauważyłam jak Snape wstaje, chcąc coś powiedzieć, ale nie dałam mu dojść do słowa.
- Parkinson mogę być i szlama, ale w porównaniu do ciebie i tak jestem lepsza, więc oszczędź sobie tych uroczystych słówek, bo ja akurat nie mam ich zamiar słuchać. -  Mówiąc to cały czas patrzyłem w piękne oczy blondyna...
Piękne? Boże ratuj, co ja gadam.
- Cisza, panno Parkinson minus 10 punktów dla Slytherinu za obrazę koleżanki z domu, jeśli usłyszę chodź jedno złe słowo skierowane do panny Granger, każdy powtarzam każdy będzie miał do czynienia ze mną. Dziękujemy za przedstawienie.- Wygłosił swoją mowę Snape, mówiąc to patrzył to na Draco to na mnie.
 -Ja go nie rozumiem, najpierw mówi mi, ze będzie mi utrudniać wszystko, teraz mnie broni. Malfoy idioto nie patrz tak na mnie.- Krzyknęłam w myślach.
- Oczekuje od was moi mili ze wszystko będzie dobrze i Hermiona będzie miała spokój, teraz możecie już zacząć jeść. Smacznego.- Powiedział dyrektor.
Ok, mam to już za sobą. Fakt nie spodziewałam się takiego przedstawienia. A teraz mam zamiar zabić moja przyjaciółkę. Podeszła do niej i kiwnęłam głowa, aby się przesunęła. Ta zaś ochoczo to zrobiła, w skutek popchała Malfoya na Parkinson, która spadła z ławki.
- No od razu więcej miejsca.- Odezwała się Syntia
Oburzona Parkinson podniosła się z podłogi, wysyczała wściekle.
- To moje miejsce, nie mam zamiaru jej ustępować.
- Znajdź sobie inne - odpowiedziała panna SS.
- Nie mam zamiaru, wynocha głupia szlamo.
- Pansy, wrażaj się inaczej. - Odezwał się jak dotąd milczący blondyn. – Jesteś w towarzystwie kulturalnych ludzi, nie w domu.
Mops tylko prychnął i usiadł na miejsce, które jej zrobił Malfoy. Ja zaś spojrzałam groźnie na SS.
- Możesz mi powiedzieć do cholery to ty tu kurwa robisz?- Wysyczałam.
- H nie złość się na mnie, nie mogłam patrzeć spokojnie na to, co chcesz zrobić. Ktoś musi cię wspierać. Ja się do tego nadaje, wiedziałam gdzie mnie przydzielą, wiec było to prostsze niż się wydaje. Tata nie bardzo chciał się zgodzić, ale jak widzisz udało się.
- A dlaczego nic mi nie powiedziałaś?
- Dlatego, że wiem, jaka by byłą twoja reakcja. Zabroniłabyś mi.
Prychnęłam tylko w odpowiedzi. Rozejrzałam się po moich „kolegach” z domu. Każdy, kto się na mnie spojrzał, posyłał mi pogardliwe lub groźne spojrzenia.




 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej...
rozdział dodany :) 
dziękuje za komentarze :)  jesteście kochani 
za błędy przepraszam...
następny dopiero w piątek..
miłej lektury...
DraMion 

8 komentarzy:

  1. fajny rozdział .:) trochę szkoda że w jednym opisałaś tylko przydział, ale i tak spoko :D
    czemu Hermiona potwierdziła to że jest szlamą? ;/
    a, może tak następny rozdział szybciej?! :DD

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział cudowny. Tylko szkoda że tyle błędów. Nie myślałaś może o becie ?
    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    Pozdrawiam Jagoda:);*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tez tak myśle że powinna sobie Bety poszukać ;-)

      Usuń
  3. Anonimowy13:19:00

    PANSY, GRANGER, AURORKA, PARKINSON, SLYTHERIN. Proszę, pisz poprawnie ,bo oczy bolą ; (

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy15:29:00

    trochę błędów ale rozdział super dopiero w piątek? co tak długo :( no ale wytrzymam jak zawsze będe czekać już się nie mogę doczekać co z tego wyniknie <3 karolcia

    OdpowiedzUsuń
  5. DOPIERO WWW PIĄTEK ?!
    No nieee jak możesz ?
    No ale okej , wybacze Ci jeśli rodział będzie dłużyszy niż ten ;*
    Oczywiście jak zawsze iście zajeisty ;-)
    Mionka jest w twojej wersi taka zajebista ;*
    Czekam z utęsknieniem na kolejna notke mam nadzieje że się zlitujesz i dodasz wcześniej ;*♥

    OdpowiedzUsuń
  6. nie w piątek tak długo ? ciekawe co się wydarzy haha Snape ma córke ciekawe ciekawe no to czekam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Szkoda że w piątek dopiero :(

    OdpowiedzUsuń