*** Hermiona
Wychodząc z Wielkiej Sali, podeszłam do stołu domu Lwa, każdy
gryfon, przyglądał mi się zaciekawionym.
- Gdzie ty byłaś?
-, Dlaczego Tonks z tobą przyszła?
- Wszystko w porządku?
Trzy pytania i każde od kogoś innego. Ginni, Ron i Harry
patrzyli się, oczekując na odpowiedz. Uśmiechnęłam się do mnie słodko.
- Snap pokazał mi moje dormitorium, dlatego się spóźniłam,
Tonks spotkałam przy wejściu do WS, a i tak wszystko w porządku. Spotkajmy się
za 20 minut w Pokoju Życzeń, ok. Chciałabym wam przedstawić Syntie.
- Jasne, będziemy.- Odpowiedziała mi Ginni.
- Ok, ja lecę. Muszę się jeszcze przebrać, to pa.
Podeszłym do mnie S.
- Okłamałaś ich, nie byłaś z moim tata.- Zamyśliła się.- Oni
nie wiedzą, kim jesteś?
- Malfoy wie, kim jesteś? - Odpowiedziałam pytanie na pytanie.
- Nie, oczywiście, że nie wiem. Przecież to jest nie zgodne
z zasadami, jakie nam przedstawiłaś.
- Właśnie, więc dlaczego myślisz, że oni wiedzą. Te zasady
również dotyczą mojej osoby.
- Ok rozumiem, myślałam tylko, że ty nie musisz ich
stosować, w końcu to twoje bractwo.
- Moje, ale to nie oznacza, że mi wolno wszystko, wy
tłumaczycie się mi, ja tłumaczę się radzie.
- Wydaje mi się, że jesteś na mnie wściekła.
- Dobrze ci się wydaje, - niespodziewanie się zatrzymałam i
odwróciłam się w jej stronę- Nie potrzebuje, pieprzonej niańki, rozumiesz.
- Doskonale o tym wiem, ale nie chciałam abyś, była z tym
wszystkim sama. Traktuje cię jak siostrę.
- Dobrze, przepraszam S, ale było to dla mnie szokiem. No
sama pomyśl, wchodzę do sali a tam siedzisz sobie ty i jak by nigdy nic gadasz
z Malfoyem. Super nie? Nie masz pojęcia jak się poczułam, kiedy moja
przyjaciółka nic mi nie powiedziała o takiej zmianie.
- Miona, już mówiłam, zabroniłabyś mi, z reszta miało być to
niespodzianka.
- Ha udała ci się. Chłopacy wiedza?
- Nie jeszcze, ale wysłałem im sowy.
- A co z Misza?
- Nic, a co ma być. Misza ma Alexis, na mnie nie zwraca
uwagi.
Pokręciłam głowa z rezygnacja, ruszyliśmy ramię w ramię do lochów,
gadając o głupotach. Jak tylko znalazłyby się w pokoju wspólnym Slytherinu,
zapadła cisza. Nie zwracając w ogóle uwagi na slizgonow, którzy nas otaczali, ruszyliśmy
w stronę schodów, które prowadzą do prywatnych dormitoriów. Jednak niedane nam
było daleko zajść, na drodze stanął nam chłopak, jego niebieskie oczy
świętowali nas z góry na dół.
- Nie spodziewałem się, ze nasz nietoperz ma taką piękna
córkę, może masz ochotę się bliżej poznać?- Odezwał się nosowym głosem,
zwracając się do Synti, po czym spojrzał na mnie. – No a ty szlamo, też jesteś
niczego sobie, możemy się zabawić w troje, co w na to.
- Myślę Nott, że moja kuzyna i jej koleżanka, nie maja ochoty,
na jaka kolejek znajomość z twoja osoba.
Dumnym krokiem, podszedł do nas Malfoy, zimne oczy utkwił w
chłopaku, każdy obecny uczeń, zamilkł, zainteresowany sytuacja, jaka powstała.
- Jeśli zobaczę lub usłyszę że je zaczepiłeś, będziesz miał
do czynienia ze mną, a uwierz tego nie chcesz. Zrozumiałeś?
- A co ci do tego Malfoy.- Zapytał Nott.- Rozumiem, że Snap
to twoja kuzynka, ale szlama, co ci do niej? Myślisz, ze jak uważają cię za
księcia Slitherinu, każdy się ciebie słucha, to ja tez będę?
Usta arystokraty wyciągnęły się w grymasie pogardy, zwęził
swoje stalowoniebieskie oczy niebezpiecznie, ciesząc słowa.
- Owszem, tak właśnie myślę, ba ja to wiem Nott. Dla twoje świadomości,
nie interesuje mnie jej osoba, owszem jest szlamą, tego fakty nic nie zmieni,
szlama czy nie, jest ona przyjaciółka S, więc jeśli coś się jej stanie, Syntia będzie
nieszczęśliwa, a jeśli ona jest nie szczęśliwa, jestem wściekły i ten, kto,
przyczynie się do tego, będzie miał mnie na karku. A teraz wypad do swoich
zajęć, nie mam ochoty się powtarzać.
Jak na zawołanie wszyscy wrócili do tego, co robili
poprzednio. Zdziwiona spojrzałam na arystokratę, który spokojnie podszedł do
Notta, złapał chłopaka za kark i zaprowadził w stronę wyjścia.
- No, no, nie pomyślałabym, że stać go na taki gest, ale ta
szlama mógł sobie darować.- Odezwała się moja przyjaciółka, ja będąc dalej w
szoku, jedynie wzruszyłam ramionami. Po chwili, znalazłyby się w moim pokoju.
- Za dwadzieścia minut idziemy do Pokoju Życzeń, poznasz
moich przyjaciół.- Odezwałam się, rzucając z siebie ciuchy, w których
chodziłam.
- Ok, to ja spadam do siebie, muszę się przygotować, wracam
za 5 minut.
Zostałam sama, ruszyłam do łazienki wsiąść szybki prysznic,
po walce z Asadem, czułam się brudna. Stojąc pod prysznicem, czułam się tak,
jakby woda zmywała ze mnie, całe napięcie, spowodowane wydarzeniami
dzisiejszego dnia. Powoli moje ciało się rozluźniało. Zaczęłam rozmyślać…
A co jeśli Asad miał
racje, może powinnam zezwolić Bractwu, z naszymi mocami. Powinni mieć większe
szanse na wgraną. Nie jest pewna, nie mogę ich stracić, to moi przyjaciele.
- Harry Potter, też jest
twoim przyjacielem.- Usłyszałam
głosik w mojej głowie.
Zła na siebie, za głupie myśli, gwałtownie zakręciłam wodę.
Oparłam głowę o zimne kafelki, próbując się uspokoić oddychałam powoli. Tępym
wzrokiem, patrzyłam na swoje stopy, zatracona w ponurych myślach. Wyrwało mnie
z nich głośne walenie w drzwi.
- Wyłaź już, masz tylko 5 minut.- Zawołała S.
***
W Pokoju Życzeń, siedziałyśmy do 23. Harry i Ginni przyjęli
Syntie z otwartymi ramionami, jedynie Ron nie bardzo był zadowolony. Dotarłyśmy do naszego pokoju wspólnego,
doznałyśmy szoku. W salonie znajdowali się wszyscy mieszkańcy Slytherinu, bawiąc się
w najlepsze. Spojrzałyśmy po sobie.
- Właśnie razem z Smokiem się zastanawialiśmy, gdzie się
podziałyście. Drogie Panie nie ładnie tak się włóczyć po korytarzach nocą.-
Powitał na Blaise Zabini, obejmując nas ramionami, tak, że jedna była z prawej
strony a druga z lewej. Poprowadził nas do kanapy, gdzie znajdował się Malfoy,
w towarzystwie jakiejś dziewczyny.- Znalazłem nasze zguby, wyobraź sobie Draco,
że panna Snape i panna Granger dopiero wrócił, z nieznanej mi wędrówki.
Blondyn, jak na dumnego przywódcę Ślizgonów siedział
rozwalony, z ramionami rozłożonymi na oparciu kanapy, leniwymi ruchami dłoni
bawił się włosami swojej towarzyski. Unosząc pytająco brew, zmierzył nas uważnie
zaciekawionym spojrzeniem, chwile dłużej zatrzymując się na mnie, gdy ponownie
spojrzał na swojego kumpla, wyprostował się.
- Astorio, zostaw nas samych.-Powiedział do blondynki, ta niezadowolona,
podniosła się posyłając nam wściekłe spojrzenie.
Przewracając oczami, klapnęłam na kanapę obok blondyna. W
moje ślady, poszła również Syntia. Oparłam głowę o oparcie, przymykając
powieki.
- To był kurewsko długi dzień S.
- Wiem H, wiem. Napiłabym się czegoś.
- To ja wam zaraz przyniosę, Hermiono też chcesz?- Zapytał
Zabini.
Otworzyłam, leniwie oczy, posyłając mu spojrzenie, które
mówił „czy jesteś normalny”, na potwierdzenie tego powiedziałam.
- Sorry chłopie, ale nic od ciebie nie wezmę. Jeśli zachce mi
się pić, sama pójdę.
- Ej spokojnie, nie kąsaj, drinka proponuje tylko.-
Powiedział, podnosząc racę w geście obronnym.
- Dobra, nie ważne, pójdę z tobą. Prowadź.
Podniosłam się z kanapy, idąc za brunetem. Podchodząc do
baru, chłopak zapytał, co chce, wzruszyłam tylko ramionami w odpowiedzi.
Pokazał mi pokaźną kolekcje alkoholu, tego ze świata magicznego jak i również z
mugolskiego. Podnosząc butelkę Hennessy Paradis Imperial , posłałam chłopakowi
zdziwione spojrzenie. Ten jedynie wzruszył niedbale ramionami.
- Poważnie? Kto by pomyślał, że arystokraci, raczą się
mugolskim koniakiem.- Sarkazm.
- Ale za to jakim dobrym, dla mnie liczy się smak. A nie
skąd pochodzi dany alkohol. Uwielbiam
Dom Perignon, Glaetzer Amon-Ra, Jack Daniel's oraz Johnnie Walker Blue mini
cube by Porsche Design, tylko, jest limitowana edycja, została mi butelka, nie wiem,
jak ja sobie bez niej poradzę.
- Haha Blaise, ja mam jeszcze karton. – Posłałam mu
zadowolony uśmiech.
- Naprawdę? A mówiłem ci już, że cię lubię? Nie? No to teraz
ci to mówię, uwielbiam cię dziewczyno.- Wykrzyknął, podskoczył do mnie, chwycił
w ramiona i okręcił wokół siebie, śmiejąc się przy tym głośno. Całkowicie
zaskoczona, nie wiedziałam, co się dzieje. Czując grunt pod nogami odsunęłam
się od niego, kręcąc głową.
- Muszę ci coś powiedzieć, - zaczęłam poważnym tonem, na co
chłopak się uspokoił, - przykro mi bardzo, ale jesteś nienormalny. – Zaczęłam
się śmiać z miny chłopaka, złapałam butelkę Ognistej, z zamiarem powrotu na
kanapę. W półkroku zatrzymał mnie głos Zabiniego.
- A tak na poważnie to chciałem prosić cię o wybaczenie.
Odwróciłam się w stronę bruneta, podnosząc pytająco brew.
- Za to jak cię traktowałem, przepraszam.
- Uhy…ta masz, za co…ale spoko…już nie pamiętam…co nie
zmienia faktu, że i tak nie dam ci butelki.
Wystawiłam mu język i uciekłam w stronę tańczących ludzi. Przeciskając
się przez parkiet, zostałam złapana za wolny nadgarstek i pociągnięta w stronę
schodów do prywatnych dormitoriów. Co jest,
kurwa? Próbowałam się uwolnić, nie wiedząc, kto mnie ciągnie, moje próby
była marne, uścisk na mojej ręce tylko się wzmocnił. Jak tylko, wydostaliśmy się
z parkietu, zostałam bezceremonialnie posadzona na schodkach. Posyłając
wściekłe spojrzenie mojemu oprawcy, otworzyłam Ognista i pociągnęłam z gwintu,
ugasiłam swoje pragnienie, odezwałam się nie zbyt grzecznie.
- Czego kurwa chcesz?
- Co to miało być przy barze?
- A konkretnie, o co ci chodzi?
- Jak to, o co? Dlaczego Diabeł cię przytulił?
- A co zazdrosny?
- Nie pierdol głupot, tylko odpowiedz na pytanie.
- Jak to powiedziałeś, Diabeł mnie przytulał, ponieważ mam
karton Johnne Walkera Blue by Porsche Desing.
- Co masz? Żartujesz?
- Poważnie mówię, ale chyba nie o to chodzi. Malfoy spłyń po
prostu i daj mi spokój, tak będzie lepiej. – Powiedziałam, mierząc chłopaka
obojętnym spojrzeniem. Zamyślony, spojrzał na mnie, po czym wypalił.
- Spokojnie, chciałem cię tylko przeprosić.
Co jest dzisiaj z tymi
facetami? Na przeprosiny im się zebrało?
Zakrztusiłam się alkoholem, którego właśnie piłam, kaszląc
próbowałam ogarnąć to, co usłyszałam. Tylko jak udało mi się uspokoić moje
rozpalone gardło, napadłam na arystokratę.
- Chciałeś mnie tylko przeprosić?- Zapytałam z
niedowierzaniem.- A dokładnie, za co, bo jest tego trochę.- Zwęziłam na niego
oczy.
- Za to jak cię traktowałem, za te wszystkie wyzwiska, krzywdy,
jakie ci wyrządziłem. Zmieniłem się, wierz mi w to lub nie, ale nie jestem tym
samym człowiekiem, co kiedyś. Naprawdę cię przepraszam.
Podniosłam się, otrzepując moje spodnie z niewidzialnego
kurzu, nie wiedziałam, co mam mu odpowiedzieć. No, bo niby, czego on chce, myśli,
że jak mi powie przepraszam to będzie wszystko ok? Zgłupiał do reszty!
- Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę, ale przepraszam
szlame, ta samą, która nienawidzisz, swojego wroga. - Zamyśliłam się, patrząc prosto w jego oczy.
Pociągnęłam porządnego łyka z butelki.- To, że mnie przerosiłeś, nic nie
zmieni, dalej cię nienawidzę. Jesteś dla mnie pieprzonym arystokratą. Kimś, kto
za wszelką cenę, próbuje udowodnić światu, że jest lepszy od innych. Możesz
mnie za to bardziej znienawidzić, ale twoje przeprosiny w ogóle na mnie nie
zrobiły wrażenia. A teraz wybacz, idę spać.
Wcisnęłam w ręce blondyna
Ognistą, odwróciłam się, przeskakując dwa stopnie na raz udałam się do mojego
pokoju. W mojej głowie odbijał się tylko jedno słowo.
Kłamczucha
***
Następnego dnia, obudziłam się w wyśmienitym humorze.
Zadowolona z życia, ruszyłam do łazienki, uporawszy się ze swoimi potrzebami,
wyprostowałam włos, umalowałam się i ubrałam, ruszyłam w stronę pokoju S.
Wpakowałam się bez pukania do dormitorium mojej przyjaciółki. Zastałam ją, na
łóżku, jeszcze w piżamie.
- Możesz mi powiedzieć, dlaczego nie jesteś jeszcze gotowa?-
Zapytała, w odpowiedzi, rzuciła we mnie kawałkiem pergaminu. Zdziwiona,
zaczęłam czytać…
S
Jestem na ciebie wściekły!!!!
Misza
Spojrzałam na Syntie, dziewczyna siedziała z pod kulonymi
nogami, głowę trzymała na kolanach. Usiadłam obok, przytulając ja do siebie.
- Od mnie teraz nienawidzi.- Załkała
- Nie gadaj głupot, ciebie się nie da nienawidzić. On jest
po prostu w szoku, że się przeniosłaś. Nie rozumiem imbecyla, o co się wścieka?
– Prychnęłam.- A może miałaś zostać i patrzeć jak się mizdrzy do Alex. Bałwan,
ja mu pokarze, niech on lepiej uważa.
- Miona, daj spokój, nie warto.- S podniosła głowę i
posłałam mi swój najładniejszy uśmiech.- Mam rozumieć, że się cieszysz, że
jestem tu?
- Oczywiście, że się cieszę, cieszyłam się od samego początku.
Proszę, podnieś swoją sexy dupkę i idź się przyszykować.
Wyskoczyła z łóżka jak oparzona. Jak można mieć aż tak
częste zmiany nastroju. Kręcąc głową z politowanie podeszłam do okna. Na dworze
świeciło słońce, zapatrzona w błonie odpłynęłam…
*** Draco
- Jakim cudem mamy wszystkie lekcje z gryfonami?- Zapytałem
Blaise, chłopak jedynie wzruszył ramionami.
- Nie dość, że z Granger trzeba się użerać, to jeszcze z tą
bandą pajacy.- Mamrotałem do siebie.
- Stary, wczoraj nie wydawało mi się, abyś się z nią męczył.
Mogę nawet powiedzieć, że ona ci się podoba.
Usłyszawszy słowa Diabła, zatrzymałem się gwałtownie, w skutek,
czego, wpadła na mnie jakaś dziewczyna. Wściekły, nawrzeszczałem na nią, nawet
na nią nie patrząc.
- Ślepa jesteś? Jak łazisz kretynko, może byś tak uważała,
ja wiem, że wszystkie laski na mnie lecą, ale bez przesady! Z plebsem się nie
zadaje!...-Chciałem dalej wygłaszać swoją tyradę, ale dostałem po żebrach od
Blaisa, wściekły spojrzałem na niego, ten pokazał mi głową, w kierunku gdzie
przed chwilą siedziała, dziewczyna. Pierwsze ujrzałem jej buty, były z czarnej
skóry na wysokim obcasie, leniwie zmierzając w kierunku twarzy, mogłem
powiedzieć, że zderzyłem się z ślizgonka, ale jakoś krawat nie pasował do
herbu, który nosiła na sercu…
Co u licha, robi
krawat w barwach Grifindoru, na szyi ślizgonki?
Podnosząc głowę wyżej, spojrzałem w szafirowo niebieskie
oczy, rozwścieczonej Granger. Widać było, że dziewczyna, ledwie się kontroluje.
Zdezorientowany rozejrzałem się po tłumie, który zdążył się już zebrać. Chcąc
nie chcąc, postanowiłem dokończyć…
-, Na czym to ja skończyłem? Ah tak, wiec, wiem, że na mnie
lecisz, ale wyobraź sobie, że nie zawsze człowiek, dostaje to, co chce. A teraz
wybacz, spieszę się na lekcje.
Podnosząc głowę wysoko, ruszyłem w stronę klasy, po
przejściu kilku kroków, przypomniało mi się coś. Zawróciłem, podchodząc do
dziewczyny, ściągnąłem jej krawat, w zamian założyłem jej swój.
- Wybacz Granger, ale nie mogę patrzeć na to jak bezcześcisz
nasza szatę. W moim jest ci lepiej.
Uśmiechnąłem się szeroko, zadowolony z siebie, ruszyłem na
Eliksiry. Nie obchodziło mnie, zdziwione spojrzenia innych. Liczyło się tylko
wyraz twarzy Hermiony.
Eliksiry, zaklęcia,
zielarstwo i transmutacja minęły mi zaskakująco szybko. Blaise twierdzi, że tylko
i wyłącznie, dlatego, że gapiłem się na Granger, co jest oczywiście nie
możliwe. No, bo sami pomyślcie, mnie nikt się interesuje., oprócz mojej
zajebistej osoby.
Zmierzając do WS na obiad, zagarnąłem po drodze Diabła,
który paplał coś o kółku wzajemnej adoracji.
- Jakie kółko?
- Wzajemnej adoracji, czyli Potter, duble Weasle, oraz jak
jej tam, Bron, Broun, no ta blondyna co latała za rudzielcem.
- Mniejsza o nią, co z tym kółkiem?
- A no tal! Nakręcają nasza Grenger!! Słyszałem, jak się kłócili, o ten twój
krawat. Myślałem że normalnie mi nerwy puszczą, poważnie.
- Nasza? Haha Diabeł jesteś nie normalny, mam gdzieś Pottera
i jego ogon. A co do Grenger, to, dlaczego ona tak cię interesuje?
- …
- Blaise?
- Nie wiem, po prostu czuje coś takiego w środku, co karze
mi ja chronić, nie wiem, co to jest, ale jak tylko widzę kogoś, kto jej chce
dopiec, włącza mi się w głowie tabliczka z napisem „ Bronić Granger”. Jest to
bardzo wkurzające, ale nic na to nie poradzę. Szczerze to ją nawet lubię.
- Ty jej w ogóle nie znasz. Jak możesz ją lubić? Przecież to
szla…- nawet mi to przez gardło przejść
nie może- czarownica nie czystej krwi.- Dokończyłem.
- A ty się tym przejmujesz? Widzę jak na nią patrzysz. Ona
ci się podoba, czy chcesz czy nie lecisz na Hermione.
- Pieprzysz Diabeł, na nikogo nie lecę, w zwłaszcza na
Granger! Już się to mówiłem.
Wkurzony na Blaisa, za powiedzenie, tego, co jest oczywiste
już dla mnie, wszedłem do Wielkiej Sali, gdzie jak zawsze panował gwar,
powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę naszego stołu, przy którym już była S, usiadłem
obok niej, zabierając się za jedzenie. Dziewczyna była jakaś milczący.
- Słońce, co jest?- Zagadałem.
- Nic, wiesz może gdzie jest H?
- Nie, a powinienem wiedzieć?
- Myślałam, ze ja widziałeś. Zaraz po lekcjach, gdzieś ja wcięło.
- Diabeł, ja widział, razem z kółkiem wzajemnej adoracji.- Zaśmiałem
się, cytując mojego przyjaciela.
- ...
- No z Potterem i tak dalej.
- Aha, no nic idę jej poszukać.
- Czekaj, pójdę z tobą, pewnie jest u siebie.
Ramię w ramię wyszliśmy z WS, zmierzając do lochów, nie natknęliśmy
się na nikogo. W pokoju wspólnym, tez mało było uczniów, każdy siedział jak zahipnotyzowany,
słuchając muzyki, płynącej od strony prywatnych dormitoriów. S, stanęła
zszokowana. Wszeptała.
- Ona, gra...
*** Hermiona
Zła jak osa, wpadłam do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku,
przypominając sobie rozmowę z Ronem.
- Co to miało być?
- Yyyy, co?
- To z Malfoyem?
- Niby, co?
- Dlaczego on dał ci
swój krawat?
- Nie wiem, sam się go
zapytaj.
- Nie rozumiem, jak
możesz pozwalać, aby on cię dotykał?
- Ron! On mnie nie
dotykał! A nawet, jeśli to jest to moja sprawa, kto, kiedy i jak mnie dotyka!
- Nie możesz!
Słyszysz! Zabraniam ci z nim rozmawiać, to nasz wróg.
- NIE BĘDZIESZ MI MÓWIŁ,
Z KIM MOGE ROZMAWIAĆ!!! ZROZUMIALES?
- Co ci się stało?
Nigdy taka nie byłaś! Miesza ci się w głowie! To wszystko przez ta twoja koleżaneczkę!
Teraz wolisz ja niż nas, prawda?
- Koga masz na myśli?-
Cała zesztywniałam.
- Ta pieprzona Snap!
- Co masz do S?
- Ona jest nie
normalna! Spójrz, co z ciebie zrobiła!
Plask i młody Weasley
leży na ziemi. Podeszłym do niego, zaciskając dłonie w pięści.
- Nie życzę sobie,
abyś mnie obrażał, jeśli mnie nie akceptujesz to trudno, obejdę się bez
ciebie.- Wysyczałam w stronę chłopaka.- Jeszcze raz usłyszę, jak obrażasz
Syntie, pożałujesz, że się urodziłeś.
Normalnie w głowie mi się nie mieści, jak on mógł coś
takiego powiedzieć. Rozumiem, Malfoy i ten krawat, mógł się zdenerwować, ale
żeby od razu na S najeżdżać? Idiota! Podnosząc się leniwie z łóżka, zrzuciłam z
siebie szatę i krawat Malfoya, który powiesiłam sobie na toaletce, z zamiarem,
że jutro go oddam chłopakowi. Nie mając ochoty na jedzenie, usiadła do zadań
domowych. Pierwszy dzień szkoły i już nam zadali. Uporawszy się z lekcjami, usiadłam do
fortepianu, zaczęłam grać. Przepiękny muzyka wypełniła moje dormitorium, jak i
pokoje innych uczniów. Zatracona, nie zwracaliśmy uwagi, co się dzieje w okól mnie,
myślami brodziłam nad perypetiami mojego życia. W pewnym momencie, w moje myśli
wkradł się pewien blondyn, w efekcie pomyliłam nuty. Zatrzymując swoje ruchy,
zaparzyłam się w ścianę, gdzie stało moje biurko, zmarszczyłam brwi, podchodząc
do niego, od razu zauważyłam, ze na biurku wylądował list. Kopertę była cała
biała, bez żadnego podpisu, czy adresu. Zaciekawionym otworzyłam.
Droga Hermiono
Katherino Sulivan.
Nie było mi łatwo cię
odnaleźć, zważywszy na moje kilkusetletnie życie. Chciałbym osobiście podziękować
ci za uratowanie mojego syna. Wiem, ze sam na sam z nieśmiertelnym wydają się samobójstwem,
zwłaszcza ze ten nieśmiertelny pożywia się w krwią. Oboje wiem, że należysz do
osób odważnych. Jeśli, jest zainteresowana, napisz odpowiem na odwrocie.
Marcus.
-Markus? Jaki znowu Markus? Chwila, pomyślmy. Krew, nieśmiertelny,
czyli że wampir. Uratowanie mojego syna? Ale, od kiedy wampiry mogą mieć
dzieci? Czas odwiedzić bibliotekę.- Gadałam do siebie, chodząc w kółko. Co mam zrobić, spotkać się z nim? Odpowiedz
przyszła szybciej niż się spodziewałam, chwyciłam pióro i na odwrocie listu napisałam.
Marcusie
Jako, że należę do
ciekawskich osób, oraz, co zdarzyłeś zaobserwować, albo raczej TWÓJ SYN, jestem
osobą odważną, lub, jak kto woli, igram ze śmiercią. Pragnę cię
poinformować, że nie mogę się doczekać naszego spotkania.
H. K. Sulivan
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej kochani, obietnicy dotrzymałam, a teraz
proszę was, o to abyście, odwdzięczyli się w postaci komentarza, dla was
to może nie wiele, ale mnie motywuje i to bardzo. Dziękuję wam za
komentarz, czekam na następne :)
kolejny rozdział się ukarze nie znanym mi terminie x), postara się jak najszybciej :)
buziaczki kocham wam ;)
DraMion
super! :)
OdpowiedzUsuńnie mogę z Blaise'a . :D czyżby był to jej brat skoro mówi że ma potrzebę chronienia jej? ;]
To na pewno jej brat! Czekam na nn ;D
OdpowiedzUsuńludzie... A kiedy się wyda że Hermiona ma swoje bractwo? I że S do niego należy ? ;D
A jakbym mogła pprosić o jakiś komentarz, obiekcje n blogu?
Hermiona-hogwart.blogspot.com
Czy to możliwe ??? Blaise bratem H ????
OdpowiedzUsuńSuper rozdział, masz fajne pomysły i je bardzo dobrze opisujesz :) Akcja z wampirem zawsze spoko <3
Oj Malfoy, Malfoy kto by pomyślał, że spodoba ci się nasza Hermiona ( ja tak myślałam XD )
Czekam z niecierpliwością na kolejną notkę.
Kocham cię za jeszcze jedną rzecz - twoje rozdziały są długie i dlatego( m. in ) je uwielbiam
A jeszcze miałam dopisać że znalazłam błąd XD
UsuńChyba chodziło o jaką kolwiek anie jaka kolejek i było pare innych literówek. Mi osobiście to nie przeszkadza , ale nie wiem jak innym. Radzę poszukać bety :)
Wesołych Świąt, Smacznego Jajka i Wesołego Alleluja <3
Pozdrawiam Alicja
Boże czytam to i myślę sobie że weźmiesz mnie za jakąś jędze XD Sorry , ale po prostu mam nadzieję, że ci jakoś pomogę :)
Usuńdługi rozdział i to mi się podoba :D świetny rozdział norm alnie kocham tego bloga niech Hermiona pokłuci się z Draco takie fajne by to było heh :d mam nadzieje że szybko dodasz nowy rozdział <3
OdpowiedzUsuńNooo rodział spełnił moje ukryte wymagania ;*
OdpowiedzUsuńTzn jest długi ♥
Naprawde z każda nową notka mnie zachwycasz masz tyle pomysłów .
Wprowadzenie do opowiadania wampiró , bratctwa , prawdziwych rodziców Hermiony jest dla mnie GENIALNE !!!!
Z utęsknieniem czekam na kolejny rodział ;*
Gratuluje Ci że umiesz z taka lekkościa pisać .
Super rozdział:)
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejny z niecierpliwością.
Pozdrawiam Jagoda;);*
WESOŁYCH ŚWIĄT:)
Świetny blog, świetnie się czyta, czekam na następny rozdział *_* Wow, po prostu brak mi słów, by opisać jak świetnie jest napisane, jak świetnie się czyta, odczucia itd. itp. :D <333 ;*
OdpowiedzUsuńnominowałam cię do The Versalite Blogger ;) hermiona-hogwart.blogspot.com
OdpowiedzUsuńTo kiedy nowa notka ???
OdpowiedzUsuńNie wiem konkretnie, mam problem z internetem a przez ipada nie chce dodawać, myśle ze może weekend ale nic nie obiecuje, pozdrawiam DraMion
Usuńdodaj jak najszybciej ;*
UsuńNo dobra <3 Nie mogę się doczekać <3
Usuń